Kocham Go i wiem, że On też mnie kocha. Przynajmniej tak myślałam. Może zmylił mnie fakt, iż powiedział mi niedawno, że chciałby mieć ze mną Dziecko? Może powiedział tak tylko dlatego, że nie wiedział, że gdybanie może stać się prawdą?

 

Wpadliśmy? Nie wiem, ale mam nadzieję, że nie. A może właśnie tak?

Kiedy ostatnio chcieliśmy współżyć zapytałam: „Co jeśli wpadniemy? Nie biorę pigułek.” Powiedział mi, że najwyżej będziemy mieli dziecko. Ucieszyłam się,  że takie właśnie jest jego podejście. Wtedy się nie kochaliśmy, ale zrobiliśmy to dzisiaj. Coś nie wyszło. Seks bez jakiegokolwiek zabezpieczenia jest nieodpowiedzialny. Wiem to, ale w głębi duszy wiem też, czuję, że chciałabym mieć dziecko z Danielem. Pragnę tego. Boję się, ale chcę.

To zmieniłoby diametralnie całe nasze życie. Musiałabym prosić rodziców o pomoc, rzucić studia. Daniel musiałby dokończyć swoje w trybie stacjonarnym. Zmusiłabym go. Wykształcenie jest dla mnie bardzo ważne, a jeśli ja nie mogłabym go dostać, musiałby zrobić to On. Tak myślałam do wczoraj, ale troszkę mi się zmieniło.

 

 

17.07.2013, OO:3O – data poczęcia Nowego Człowieka? Stało się i na początku byłam spokojna. Dopiero po chwili dotarło do mnie to, co może nastąpić. Myślałam, że On będzie mnie wspierał i tak było. Powiedział, że gdybym zaciążyła skończy studia w trybie zaocznym i znajdzie pracę. Że mnie nie zostawi, że mi pomoże. Tak było w nocy.

 

17.07.2013, 10:09

D: Co tam Kochanie… ;)

P: Nic.

D: Mam taki zapierdol, że szok.. A Ty co robisz..

P: Jesteś zmęczony?

D: Nie jest źle troszeczkę..

P: Chciałabym, żebyś mnie teraz mocno przytulil, wiesz..

D: Ja też bym chciał.. Kotek jest jeszcze opcja, że 72 godziny po można wziąć tabletkę, żeby nie zajść?

D: Więc, jesteś za młoda i piękna na mamę już..

P: Nie boisz się o mnie.

D: No boję się, ale to nie jest chyba bardzo groźne.. No nie wiem.. Nie chciałbym rujnować Twojego trybu życia..

P: Nie. Boisz się o siebie. Nie bój się… Ja nie mam zamiaru rujnować Twojego trybu życia.

D: O siebie to się nie boję.. I mi to nie zmieni się wiele, ale Tobie już tak..

 

Cztery godziny później:

D: I co tam Kotek robisz..?

P: Myślę.

D: O czym tak myślisz?

P: O Tobie.

D: Ale niby co o mnie..

P: Nic

D: Jak to nic.

P: Nie przejmuj się… Jesteś w pracy.

D: No to co, może przyjadę dzisiaj..

P: Po tym co napisałeś to nie wiem, czy to dobry pomysł.

 

Czy to co mowił jest nieprawdą? Nie chcę się pozbywać Dziecka, jeśli takowe istnieje. A On? … Jemu się wiele nie zmieni? Serio?