Nie ma sensu żyć przeszłością ani przyszłością, liczy się: TU i TERAZ. Na tym polega radość życia. To jedyna recepta na dzisiejszy świat.

02.12.2013 to data narodzin Marcelinki. Wczoraj udało mi się odwiedzić Bąbla w szpitalu. Przyjechałam do niej z Danielem prosto z Łodzi. Była pora karmienia. Aga odebrała Marcelkę od pielęgniarek i poszliśmy do sali.

Ona jest taka malutka, słodziutka, podobna do Huberta. Jest śliczna. Taki mały Bąbel. Dlaczego Aga ma już dwójkę dzieci, a ja ani jednego? Tak. Zazdroszczę jej. I nie wiem czy dziękuję Bogu za to, że w moim przypadku pojawił się fałszywy alarm i jednak nie mam dziecka. Nie mamy!

Dzisiaj impreza z okazji imienin babci. Ewelina przyjechała z Bartoszem, a Krystian? Ma ich w dupie! Spieprzył! Szlaja się i udaje bezdomnego. Jak można tak postąpić. Porzucił Ewelinę i dziecko. Ile ja dałabym, by mieć dziecko. Coraz bardziej go pragnę.

Wiem, że mam studia, Daniel też, ale ja wiem, że jakoś sobie poradzimy. Wiem, że mama i tata będą źli, a wśród ludzi zaczną się plotki. Ale ja naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez Daniela i pragnę mieć z nim dziecko. Nie wiedziałam, że kiedyś tak powiem, ale jak pomyślę sobie, że moje koleżanki mają już dzieci (Bąbel nawet dwójkę, Monika też przecież urodziła jakoś teraz) to ogarnia mnie zazdrość. Okropna zazdrość.

Tak, jestem świadoma tych pieluch, nieprzespanych nocy i problemów, ale jakoś damy radę. Studia zawszę mogę dokończyć później.