Najgorsze, to gdy tęsknisz mimo tego, że masz świadomość bliskości drugiej osoby. A jednak ona, ta bliskość, Ci nie wystarcza, ponieważ chcesz wejść w tę osobę… Nie chcesz już dotykać, chcesz mieć tę skórę, kości, całość. Chcesz w tym być. A gdy ogarnia Cię taki smutek nagły, bezsensowny, to zdajesz sobie sprawę z tego, że jednak jesteś sama. Nie masz nikogo. Masz tylko tę jedną jedyną osobę. I nagle rodzi się w Tobie świadomość, że tak naprawdę jej nie masz. Bo dlaczego masz mieć? W końcu zawsze byłaś sama, mimo tych wszystkich ludzi, których spotkałaś na swojej drodze. Krótka droga – dużo ludzi – dzisiaj: nikt. A przecież Ty zawsze zachowywałaś się tak, jak chciałabyś, by inni zachowywali się wobec Ciebie! I co? I nic. Nawet ta jedna jedyna osoba ma Cię dość…