Jakoś ten juwenaliowy okres tego roku nie jest dla mnie radosny… Nie odpowiada mi nasz związek. I to właśnie on psuje mi humor.

Ciągle się kłócimy. Ostatnio ja te kłótnie zaczynam. Tylko wtedy, gdy mam powód, oczywiście. Nie wszystko mi odpowiada, więc chyba dobrze, że o tym mówię? Jakoś mimo to nic się nie zmienia. W dalszym ciągu.

Nie wiem, czy On nadal chce być ze mną. Ja kocham go całym sercem, ale to chyba mało nawet dla rzeczy banalnych. Nie chcę cały czas wyrażać tej miłości. Chciałabym kiedyś tę miłość dostać. Moja wiara jest niestety słaba, a świadomość rozwinięta.

Trudno?