Chciałabym mieć rodzinę. Taką prawdziwą, kochającą się. Mamę, tatę, brata. Może męża? Dzieci? Chociaż jedną osobę, która mnie kocha. Chciałabym czuć tę miłość.

Wiem jednak, że marzenia się nie spełniają, a ludzie odchodzą i nie liczą się z Nikim. Nie jest ważne to, co czuje ta druga osoba. Opuściło mnie już tyle osób, że (możnaby powiedzieć) „jest to nie do policzenia”. Ja jednak wiem ile. Pamiętam dokładnie każdą twarz, sylwetkę. Wrażliwi już tak mają. NIGDY nie zapominają. Pamiętają, lecz udawają, że nie pamiętają. Jednak z czasem udawanie osoby twardej przestaje być miłe. Człowiek wybucha.

Nie wszyscy wiedzą, że od wybuchu może ocalić słowo pisane. A ci, którzy wiedzą, czasem zapominają. Wtedy  pisanie może tylko wspomóc odzyskanie równowagi.

 

 

 

Najgorzej wrócić do miejsca pełnego „najbliższych”, którzy nawet nie próbują udawać, że Cię lubią.

 

 

 

 

***

To ja jestem Nikim.