Studentka blogująca

    Z nieśmiałej w odważną.

    Wpisy w kategorii: Pilna Licealistka

    129. Opuszczona.

    0

    Samotność nie jest wcale taka wspaniała. Siedzisz cały dzień w pokoju, nie chce ci się kompletnie nic, po pewnym czasie laptop przestaje już być twoim bóstwem, a jedynym nadawcą esemesów, które znajdują się w twojej skrzynce jest 2400. To nie jest wcale miłe, wiesz?
    Nie mogę spać. Leżąc w łóżku moja wyobraźnia zaczyna działać. Właśnie wtedy wyobrażam sobie, że mój ukochany przytula mnie mocno, całuje. Jest to tak silne, że wręcz realne. Czuję jego dotyk, zapach. Ta realność jest jednak nierealna. Przecież mnie nikt nie kocha. Wszyscy mnie opuszczają, a ja cały czas staram się zaufać ludziom. Próbuję znaleźć tych, których intencje są rzeczywiście czyste, nieskazitelne. Czy tacy ludzie istnieją? Czy mam szansę na przyjaźń? Na miłość?
    Chciałabym pokochać. Chciałabym czuć się kochana. Chciałabym.

    Myślałam, że Idol i Szubi mnie znają, szanują. Myślałam, że są w porządku, ale odkąd poznałam ich z Marlenką Idol zmienił się nie do poznania. Zastanawiałam się tylko dlaczego. Przecież ja zawsze jestem w porządku w stosunku do ludzi. Żądam prawdy i taką właśnie prawdę daję. Nie chcę, by ktoś mnie oszukiwał, okłamywał. Nie chcę, by ktokolwiek obgadywał mnie za plecami. Właśnie dlatego zawsze jestem w porządku. Ludzie tego nie doceniają.
    Napisałam już, że idol ostatnio dziwnie się zachowywał, ale nie wiedziałam dlaczego. Był jakimś dzikim zwierzęciem, ale nie lwem.. Raczej hieną. Wiedziałam, że coś mu jest, ale po tym jak mnie potraktował czekałam, aż mnie przeprosi. Ja nie raz już bezpodstawnie wyciągałam pierwsza rękę. Teraz powiedziałam PAS. On też musi nauczyć się ludzkich gestów. Nie odzywał się kolejne tygodnie, a ja nie miałam zielonego pojęcia dlaczego. Podejrzewałam, że wstydzi się swojego zachowania. Myślałam, że z Szubim jest okey.
    Sytuacja z moim drugim przyjacielem nakręciła się na imprezie. Dwa tygodnie temu przeszedł obok mnie patrząc mi głęboko w oczy. Myślałam, że podejdzie, przywita się. On zaś poszedł dalej. Przeszedł obok mnie bez gestu, uśmiechu. Nie wiedziałam o co chodzi. Poczułam się wtedy dziwnie. Bardzo dziwnie. Tydzień temu przypadkiem do niego podeszłam, a gdy zobaczyłam, że to on poprosiłam go, żebyśmy wyszli z klubu. Na początku nie chciał się zgodzić, ale zmienił zdanie. Zostałam wtedy oskarżona o „obrabianie dupy”.
    Miło, że nie wiem w jaki sposób ją „obrabiam”. Miło, że ani Idol, ani Szubi nie raczą mnie o tym poinformować. Wtedy, przed klubem dowiedziałam się, że „ktoś im powiedział, że obrabiam im dupę” Kto? Co? Przecież taka sytuacja nigdy nie miała miejsca! Po co miałabym to robić? On nie chciał powiedzieć co mówiłam i kto mu to powiedział. Myślałam, że chłopaki mi ufają. Razem imprezowaliśmy… A on bez wyjaśnienia powiedział mi „koniec znajomości”.
    Ma rację. Zasługuję na dobrych znajomych, kogoś, kto mnie zna, nie wierzy w plotki. Przecież to paradoks: ktoś „obrabia mi dupę” mówiąc, że ja „obrabiam im dupę”. Nie zasługuję na to, by błagać kogoś o utrzymywanie ze mną kontaktu. Myślę, że spotkam kiedyś kogoś, kto uwierzy, że jestem w porządku, kogoś, kto będzie wierzył we mnie, nie w plotki. Mam nadzieję, że nie będzie to jedna osoba, a kilka. Na razie takimi osobami są Żaklina, Justyna. Moim aniołem – Emila.

    127. Co z Bogiem?

    5

    Bóg – istota, której nigdy nie zrozumiem. Nie potrafię. Bo niby kim on jest? Kim jest Bóg? Kim jest i gdzie jest? No gdzie? Widzisz go? Tak naprawdę nikt z nas nie rozszyfruje tej zagadki.
    Jeśli Bóg rzeczywiście istniałby gdzieś Tam jego obecność byłaby wyczuwalna. Miłosierny Ojciec pomagałby nam w każdej trudnej sytuacji. W końcu to Ojciec, który powinien opiekować się swoimi dziećmi. Wszystkimi. Każdym z osobna. Bezwzględnie. A on? Odbiera życie niewinnym, często młodym ludziom. Jeśli Bóg jest to właśnie taka jest prawda.
    Każda Kultura ma swego bożka. Inna Kultura – inny Ojciec. Często wielu. Komu ufać? Zastanawiałeś się kiedyś..? Może nasz Bóg nie istnieje? Może prawdziwym bogiem jest Budda lub Allah? Może chiński Shangdi lub Zeus? Skąd wiesz, który jest prawdziwy? Skąd wiesz czy w ogóle któryś z nich jest prawdziwy? Pewności nie masz więc dlaczego wierzysz w swego boga?
    Często zastanawiałam się nad tym ostatnio i nie znalazłam prawidłowej odpowiedzi. Dawniej wierzyłam, byłam silnie związana z moją religią. Myślę, że to zasługa mojej babci, z którą w przeszłości modliłam się wieczorami… Ale nie jestem już dzieckiem. Jestem bardziej dociekliwa, realna. Nie przyjmuję już niczego „na słowo”. Taka jestem. Aby uwierzyć muszę zobaczyć, a Boga nie widzę, nie czuję. Czy powinnam wierzyć jeśli nie jestem pewna realności? Nie potrafię. Oddaliłam się już dawno.
    Kiedyś było inaczej. Czułam obecność Ojca. Często modliłam się i dostawałam to, o co prosiłam. To się skończyło. Bóg mnie opuścił. Ale diabeł też we mnie nie wstąpił… Coraz częściej myślę, że to wszystko to fikcja, że tak naprawdę oprócz życia nie ma nic i dlatego musimy korzystać. Musimy przeżyć życie na maxa, gdyż drugiego nie dostaniemy. Najprawdopodobniej.

    Zastanów się troszkę. Jeśli wybierasz boga nierealnego odrzucając tym samym prawdziwe Bóstwo możesz zginąć! Trafić do piekła lub czegoś-tam-podobnego. Chcesz tego?

    126. Czy miłość istnieje?

    3

    Czy miłość istnieje? Ja osobiście nie czuję się kochana. Może właśnie dlatego przespałam się z Piotrkiem? Chciałam poczuć bliskość? Nie wiem. Moje kontakty z rodzicami nigdy nie były na najwyższym poziomie. Czułam niechęć, odrzucenie. Czułam, że zostałam poczęta w celu bycia tanią siłą roboczą. Dlatego ja sama nie jestem jak wszystkie inne roześmiane nastolatki. Brak pewności siebie, trudności z wyrażaniem emocji, wyluzowaniem – to tylko niektóre wyróżniki.
    Zawsze chciałam się zakochać. Chłopcy, których poznawałam, nie byli jednak idealni. Wyraźnie odchodzili od normy, którą wcześniej ustaliłam. A gdy już znalazł się jakiś „porządny” chciał się mną tylko pobawić. Właśnie wtedy poznałam Sylwka – chłopaka, który zaczął o mnie zabiegać. Spodobało mi się to, czułam, że ktoś mnie naprawdę lubi, chce. Myślałam, że coś czuję i zostaliśmy parą. Ja nie potrafiłam jednak wyrazić emocji. Nie potrafiłam powiedzieć nawet słowa „kotku…”, a jego obecność po krótkim czasie zaczęła mnie męczyć. Zerwałam z nim, a on po dwóch tygodniach był już z moją przyjaciółką. Czy miłość istnieje?
    Przez te wszystkie lata szukałam miłości, jednak nie znalazłam jej. mam 19lat i dziwne zrobiło mi się wczoraj, gdy babcia pocałowała mnie w policzek. Tak po prostu. Pamiętam, że po ostatniej awanturze mama również uczyniła ten gest. To naprawdę dziwny, nieodwzajemniony przeze mnie gest.
    Przestałam wierzyć w miłość i postanowiłam pobawić się trochę. Codziennie dostaję kilka wiadomości na fotce, zwykle od napalonych facetów. Spławiam ich zazwyczaj ostrą ripostą, by oni również poczuli odrzucenie. Nie wiem dlaczego.. Czy z zemsty?
    Ostatnio napisał do mnie pewien chłopak, który nie miał nawet zdjęcia. Intuicja podpowiedziała mi, bym dała mu szansę. Wymieniliśmy się numerami gadu-gadu, ja wysłałam mu kolejną fotkę, a on mi dwie i wtedy mnie olśniło! Był naprawdę miły, prawił komplementy, był też przystojny i nie robił błędów ortograficznych! Chciał się spotkać. Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł, bo pisaliśmy zaledwie kilka godzin… Nie wiedząc o nim zupełnie nic – zgodziłam się. Czułam, że jest w porządku.
    Umówiliśmy się, że następnego dnia o 22:00 Marcin przyjedzie po mnie, pojedziemy do Wielunia, do parku i spędzimy czas na romantycznym spacerze. Trochę bałam się, że możemy nie przypaść sobie do gustu, dlatego ubezpieczyłam się. Poprosiłam Bąbla, by o wyznaczonej godzinie zadzwoniła i sprawdziła sytuację. Miałabym wtedy ewentualnie wrócić do domu. Ubezpieczyłam się również w inny sposób. Poinformowałam Em i B o tym z kim się spotykam, gdzie. Miałam także wysłać esa z numerem rejestracyjnym auta. Niepotrzebnie – nie przyjechał.
    Poczułam się olana, było mi smutno. Następnego dnia przeprosił i poprosił o drugą szansą. Intuicja podpowiedziała mi, żeby mu ją dać. Umówiliśmy się o 21:30. Przyjechał 15min wcześniej.
    Jest miły, czasem zabawny, bez nałogów. Jest kierowcą, po pracy piłkarzem. Jest wspaniały, boski. Nie przestaję o nim myśleć! Nie kocham go, ale może się zakocham? Marcin chce się spotkać jeszcze raz. Zgodzę się. Na pewno.

    125

    0

    Temat: Obraz kultury żydowskiej w literaturze i sztuce. Omów na wybranych przykładach.

    1. Krótka historia.
    Pierwsi Żydzi pojawili się w Polsce już w XIII wieku z powodu prześladowań, jakie miały miejsce w Europie Zachodniej. Od 1264r. ich stanowisko prawne regulowały przywileje królewskie i wielkoksiążęce, które gwarantowały swobodę praktyk religijnych, bezpieczeństwo życia, swobodny handel oraz rzemiosło. Żydzi zajmowali się też uprawą roli, byli właścicielami ziemskimi.

    2. Tradycyjny strój Żyda.
    W życiu każdego Żyda ważną rolę odgrywał strój. Ten codzienny nie różnił się bardzo od stroju innych ludzi. Na wzór mody mieszczańskiej mężczyźni nosili długie spodnie. Nogi musiały być całkowicie zakryte dlatego zakładano skarpety lub pończochy do kolan. Noszono wysokie buty skórzane z cholewkami lub buty zwane kamaszami. Mężczyźni zakładali też długie czarne płaszcze – kapoty lub chałaty oraz kapelusze bądź czapki z daszkiem. Chałaty do długie szaty przewiązywane pasem. Żydzi nosili długie brody i krótko obcięte włosy z pejsami. W czasie świąt lub wychodząc do synagogi wkładali jarmułkę. W trakcie modlitwy zakładali na głowę tałes, prostokątny biały szal z symbolicznymi pasami koloru granatowego lub czarnego.
    Żydówki ubierały się w spódnice, bluzki, gorsety lub suknie oraz w przypadku mężatek – czepce. Wyróżnik z pośród innych kobiet stanowiły napierśnik (oddzielny przód stanika kobiecego, który zasłaniał rozcięcie bluzki) i naczółek – rodzaj opaski.

    3. Tradycje.
    Dla pobożnego Żyda całe życie to nabożeństwo. Żydzi modlą się trzy razy dziennie: rano, po południu i wieczorem, obchodzą też szabat i święta w ciągu całego roku. Przed każdą modlitwą należy się odpowiednio ubrać, umyć swoje ciało, co dla niektórych Żydów, szczególnie tych na emigracji, bywa utrudnieniem.
    Szabat to w judaizmie święto przypadające na ostatni dzień każdego tygodnia. Dzień ten przeznaczony jest na modlitwę i świąteczny posiłek całej rodziny. Szabat rozpoczyna się już w piątek i zachodzie słońca, a kończy w sobotę o zmroku. Oprócz modlitwy jest to również dzień wielu zakazów. Żydzi nie mogą wykonywać żadnych zbędnych prac. Nie mogą też podróżować, a nawet zapalić ognia, czyli np. świecy czy kuchenki mikrofalowej.

    125. Prezentacja maturalna.

    0

                Bardzo ważne w tradycji żydowskiejjest religijne dojrzewanie zgodne ze wskazówkami Tory. Narodziny dziecka iobrzezanie syna obchodzono w rodzinach żydowskich bardzo uroczyście.Wychowaniem chłopca na początku zajmowali się rodzice, a później obowiązkiwychowawcze przejmowały na siebie również szkoły. Dziewczynki aż do wyjścia zamąż były wychowywane w domu i przyuczane do roli przyszłej gospodyni. Dladziewczynek w wieku 12 lat i trzynastoletnich chłopców urządzało się bar micwę,która jest uroczystością potwierdzającą nowy status w życiu Żyda – właśniewtedy osiąga on pełnoletniość według prawa religijnego. Świadczy to o ogromnejreligijności i przywiązaniu do tradycji tego narodu.

                Priorytetem każdego Żyda jest wstąpienie w związekmałżeński. Po ślubie na świat powinny przyjść dzieci. Małżeństwa zawierano wmłodym wieku (mężczyźni – 18 lat, kobiety – 12-13) Pary kojarzył swat, a ozgodę zainteresowanych na ogół nie pytano. Śluby odbywały się w synagodze, awesela obchodzono bardzo uroczyście. Jeżeli jednak małżeństwo nie jestudane można je rozwiązać poprzez rozwód. O tym jednak decyduje mężczyzna.Kobieta może nie zgodzić się na rozwód. Wówczas do akcji wkracza sąd i to onpodejmuje ostateczną decyzję o tym, czy małżeństwo zostanie rozwiązane.

    4.  PRZECIWSTAWNE MODELE ŻYDA

     

      Na przestrzeni kilkuset lat wśród Polakówwykształciły się dwa przeciwstawne modele Żyda: pozytywny i negatywny. Jest toskutek ogromnej niewiedzy ludzi o religii i życiu Wyznawców Judaizmu. Żydzizawsze wyróżniali się mową, wyglądem, religią, obyczajami wśród innych ludzi. Częstomieli smykałkę do interesów, bogacili się i tego zazdrościli im Polacy. Aby jeszczebardziej uwidocznić problem niepoprawnych stereotypów posłużę się przykłademtytułowego bohatera utworu „Mendel Gdański”Marii Konopnickiej.

      Mendel to introligator pracujący w swej izbie w Warszawie.Konopnicka opisuje życie Żyda oraz jegownuka Kubusia w krótki, lecz wyczerpujący sposób. Pokazuje, że człowiekprzywiązany do miejsca, w którym mieszka w jednej chwili może stracić szacuneki miłość do swej małej ojczyzny. Nie jest to jednak wina miasta, lecz ludzi,którzy w nim mieszkają. Mendel żył w zgodzie z sąsiadami, miał przyjaciół, wszyscyznali go, szanowali, wiedzieli, że Żyd jest spokojny, uczciwy. Jednakpewnego wieczoru, podczas szabasowej modlitwy Mendla i jego wnuka jacyś chłopcyzakradli się pod okno i „robilisobie z tej modlitwy śmieszki i głupią uciechę”. Skarcił ichprzechodzący tamtędy stary proboszcz, po czym spojrzał w okno i uchyliłkapelusza. Scena ta pokazała, że mimo różniącej się religii prawdziwiChrześcijanie są tolerancyjni wobec innych kultur. Mendel nigdy nie wstydziłsię tego, kim jest. Był dumny, że jest dobrym, uczciwym człowiekiem i natakiego próbował wychować swego wnuka. Pewnego dnia, gdy ten wracał ze szkoły „jakiś obdartus krzyczał naniego: Żyd! Żyd!” Kubuś uciekał i zgubił czapkę. Dziadkazdenerwowało zachowanie chłopca. Skarcił go, jednak po chwili wyjaśnił Kubie,że nie jest obcy w tym mieście, bo urodził i wychowywał się tu, w Warszawie.Wyjaśnił wnukowi, że nie może wstydzić się tego, że jest Żydem, bo jestprzecież porządnym, uczciwym Żydem. Kolejnym atakiem na Żydów mogły okazać sięrepresje, o których Mendel Gdański dowiedział się od dependenta, następnie odZegarmistrza. Staruszek nie mógł zrozumieć narastających represji wobec Żydów.Uważał, że człowiek jest człowiekiem, że każdy ma prawo do życia, że nikt niema prawa naruszać wolności osobistej innych obywateli. Uważał, że zbliżającesię represje dotyczyć mogą Żydów nieuczciwych, a nie tych, którzy całe życiepoświęcili uczciwej pracy. W rozmowie z Zegarmistrzem z ust sąsiada padłysformułowania: „KażdyŻyd ma swoje wykręty”, „Żyd zawsze Żydem!”, „Zawsze tożywioł cudzy”, „Każdy Żyd byle pieniądze miał”. Mężczyznanie potrafił bowiem podać żadnych innych, konkretnych powodów ataku na Żydów,oprócz tych stereotypowych. Mimo tych zarzutów Stary Żyd był dumny z tego kimjest. Powiedział, że „UnŻyd jest, w to miasto urodzony jest, w to miasto un żyje ze swojej pracy, w tomiasto ma grób ojca swego i matki swojej, i żony swojej, i córki swojej. Un isam w te miasto kości swoje położy.”Uważał, że nie ma ludzi lepszych i gorszych, że „wszyscy ludzie od jednego Ojca są i wszyscyludzie kochać się mają jak te bracia”. Niewszyscy jednak uważali tak jak on. Podczas ataku na jego dom Mendel odrzuciłpomoc sąsiadów. Nie pozwolił postawić w oknie chrześcijańskiego obrazka bądźkrzyża, nie chciał wyprzeć się swojej religii. Mendel i Kuba stanęli w oknie.Mężczyzna wierzył w dobroć ludzi jednak pomylił się. Gdy chuligani zobaczylistojących w oknie Żydów odebrali to jako prowokację. Omijając kolejnemieszkania pędem popędzili w stronę Introligatora. Ktoś z tłumu rzucił kamień,który ranił głowę jego wnuka, na pomoc Kubie rzuciły się kobiety. Mendel zacząłwzywać swego Boga, jednak gdyby nie Student tłum napadłby na Mendla i jegowarsztat. Mendel był prawdziwym patriotą, od zawsze związanym z Polską. Czułsię częścią miasta i społeczności w jakiej żył. Spotkał się jednak z ogromnąniesprawiedliwością. Tego wieczoru coś sięzmieniło. Mendel powie: „Nu, u mnie umarło serce do tego miasto!…” Introligator nie został pobity, nie ukradziono inie zniszczono jego skromnego majątku. Został okaleczony w sensie psychicznym. Stary Żyd stracił sentyment do Warszawy, jednak gdybynie Student, straciłby zapewne i życie.

                   Adam Mickiewicz w swojej epopei narodowej pt. "Pan Tadeusz" również wykreował postać Żyda. Jankel miał dwie karczmy. Był szanowanym, mądrym, uczciwym człowiekiem. Mieszkańcy Soplicowa często zasięgali jego rady. Jankiel cieszył się również zaufaniem księdza Robaka, powszechnie uznawanego za największy autorytet w całym Soplicowie. To z nim duchowny naradzał się potajemnie w karczmie i planował przygotowania mieszkańców na wkroczenie wojsk Napoleona do Polski. W cesarzu francuskim widziano bowiem nadzieję na odzyskanie niepodległości. Jankiel był ogromnym patriotą i wirtuozem gry na cymbałach, tradycyjnym żydowskim instrumencie. Na prośbę Zosi Horeszkówny, dał przepiękny koncert na jej zaręczynach z Tadeuszem. W mistrzowski sposób zawarł w swej muzyce ważne dla narodu polskiego wydarzenia historyczne: w uszach gości brzmiał najpierw radosny Polonez Trzeciego Maja, później fałszywa nuta wtargnęła w melodię, która zatrwożyła słuchaczy. Dopiero po chwili Klucznik poznał w niej głos Targowicy. Następnie "takt marszu, wojny, atak, słychać wystrzały, jęk dziatek, płacze matek" - tak przedstawił wirtuoz Rzeż Pragi. Występ uwieńczył Mazurkiem Dąbrowskiego, po którym w serca zgromadzonych znów wróciła radość i spokój. Nasz wieszcz przedstawił Żyda-Polaka, wielkiego patriotę, który nie ma nic wspólnego ze stereotypowym obrazem wyznawcy judaizmu, a Polaków w większości jako naród tolerancyjny, kochający swoją ojczyznę, gotowy do poświęceń dla niej. Pokazał, że Żydzi i Polacy mogą żyć obok siebie w harmonii.

    Zupełnieinaczej przedstawił wizerunek Żydów na swym obrazie pt. „Żydówka zcytrynami” Aleksander Gierymski. Dzieło przedstawia starszą kobietętrzymającą dwa ciężkie kosze wypełnione owocami. Żydówka jest handlarką odzianąw łachmany, która stojąc na ulicy próbuje sprzedać cytryny. Kobieta zwróconajest w stronę przechodzących obok niej ludzi. Jej zniszczona, pooranazmarszczkami twarz przekazuje zmęczenie, smutek, cierpienie, mina wyraża prośbęo pomoc. Wbrew stereotypowym wyobrażeniom Żyda jako bogacza uboga handlarka nienarzuca się ludziom, ma jedynie nadzieję na sprzedanie owoców, gdyż jest tonajprawdopodobniej jej jedyne źródło utrzymania. Przygnębiona kobieta budzi wnas szacunek. Na obrazie dominują zimne barwy sugerujące nam porę roku – późnąjesień oraz chłód i samotność kobiety. W tle panuje pustka, na płótnie oddanyjest obraz handlarki, nie ma natomiast innych ludzi. To beznadziejneoczekiwanie na zarobek.

     

    5. NOWOŻYTNA HISTORIA ŻYDÓW

     

      Na przykładzie filmu Romana Polańskiego pt. „Pianista”chciałabym zaprezentować nowożytną historię Żydów. Produkcja przedstawia losy narodużydowskiego podczas II wojny światowej. Jej tematyką jest holocaust, czylimasowa eksterminacja Żydów. To opowieść o  WładysławieSzpilmanie – żydowskim kompozytorze, pianiście od 1935r. związanym z PolskimRadiem, która powstała na kanwie powieści autobiograficznej Szpilmana.

                W czasie IIwojny światowej Niemcy traktowali Żydów jako gorszą rasę, „podludzi”.Zakazywali im m.in. chodzenia do kawiarni, parków, a nawet chodzenia pochodnikach! Ludność żydowska musiała poruszać się ulicą. Nakazano WyznawcomMojżesza noszenie na prawym ramieniu opaski z Gwiazdą Dawida. W końcu utworzono żydowską dzielnicę – getto warszawskie,do którego zostali przesiedleni wszyscy Żydzi, również rodzina Szpilmana.Pianista utrzymywał całą rodzinę z gry w kawiarni, trudno było jednak zdobyćświadectwo pracy u Niemców, które umożliwiałaby pozostanie w Warszawie. Innych ludziwywożono do obozów pracy. Niemcy upokarzali, bili, zabijali Żydów. Ginęliniewinni. Hitlerowcy bawili się nimi, ośmieszali. Jedną z ich zabaw był rozkazuciekania przed ogniem skierowanym w ich stronę. Tłum ludzi w getcie iniewystarczająca ilość jedzenia doprowadziły do chorób oraz zwierzęcej wali opokarm, dla którego człowiek mógł zrobić wszystko.

                W 1942r.Szpilman wraz z rodziną miał zostać wywiedziony do Treblinki. Był on jednakrozpoznawanym, cenionym muzykiem i przed transportem w ostatniej chwiliochronił go znajomy żydowski policjant. Z ust Niemców padły słowa: „Wszyscy pójdą na szmelc”. Władysław nie miał się gdziepodziać. Był zupełnie sam. Wiedział, że już nigdy nie zobaczy swoich najbliższych.Udał się do kawiarni, w której wcześniej pracował. Okazało się, że ukrywa siętam właściciel kafejki. Gdy dowiedział się co stało się z rodziną Szpilmanapowiedział: „Może to oni mieli szczęście, Imszybciej, tym lepiej.”

      Gdy sytuacja się uspokoiła mężczyźni wyszli zkryjówki, podjęli pracę przy rozbiorze muru oddzielającego getto od resztyWarszawy. Praca był ciężka, a za niewielki nawet błąd Żydzi byli karani(chłosta, śmierć). Nie otrzymywali też odpowiednich racji żywnościowych,dlatego zaczęli przemycać jedzenie: groch, chleb, ziemniaki. Przemycali teżbroń, szykując się do powstania. Szpilman postanowił uciec z tego piekła. Pomógłmu w tym przyjaciel – Majorek, a Polacy ukryli go za murem, dali mieszkanieniedaleko getta, później w niemieckiej dzielnicy. Uzupełniali mu też zapasyżywności. Przy życiu Szpilmana podtrzymywała gra na wyimaginowanym fortepianie.

      19.04.1943r. wybuchło powstanie w getcie.Szpilman żałował, że nie został ze swoimi rodakami. Powinien pomóc Żydom. Czułsię źle z tym, że jest bezpieczny, gdy inni ludzie giną za naród. Uważał, że ciludzie zginą z godnością.

    1.08.1944r. todata wybuchu kolejnego powstania – powstania warszawskiego. Rozpoczęła sięewakuacja szpitala, wysadzanie, palenie budynków. Szpilman cudem uniknąłśmierci, wydostał się z mieszkania, zaczął szukać jedzenia w zniszczonychbudynkach. Obraz leżącej w gruzach Warszawy przeraził go i przytłoczył.Kolejnym, a zarazem ostatnim schronieniem muzyka stał się strych zniszczonejwilli. Jego kryjówka została jednak odkryta przez Niemca, który kazał mu zagraćna pianinie. To Kapitan Wilm Hosenfeld- „dobry hitlerowiec”, który pomógł mu przetrwać wojnę dostarczającjedzenie. Muzyka kolejny raz ocaliła Władysława przed śmiercią. Po wycofaniusię okupantów w niemieckim płaszczu, który dostał od oficera wyszedł na uliceWarszawy. Wzięty za Niemca, prawie rozstrzelany przez Polaków w ostatniejchwili wypowiedział słowa: „Jestem Polakiem.” Po wojnieSzpilman ponownie mógł grać. Został nawet dyrektorem Polskiego Radia. Zmarł wwieku 88 lat. Zaskakujący splot niezwykłych okoliczności sprawił, że w strachu,nędzy, chorobie Szpilman 5 razy uniknął śmierci. Stało się to również dziękimuzyce.

    Kultura żydowska bardzoodmienna od polskiej tradycji budziła zazdrość i niechęć w polskim narodzie.Nie umiano jej zaakceptować. Po przeanalizowaniu powyższych dzieł literatury isztuki śmiało można stwierdzić, ze kultura i historia narodu wybranego jest bardzobogata i interesująca. Żydzi są inteligentnym narodem, bardzo religijnym,zawsze trzymają się razem, co daje im ogromną przewagę nad innymi. Przez wielelat inne narody przyjmowały postawy antysemickie, ponieważ naród Izraela jestaktywny w życiu społecznym i ma głowę do interesów. W XX wieku Hitler wymyśliłsobie, ze wyznawcy judaizmu są „podludźmi”, którzy zabierają przestrzeńżyciową rasie aryjskiej, dlatego postanowił ich wytępić. Przez cały czas naródten musiał borykać się z wieloma problemami, znosić upokorzenia, być obiektem nienawiściza swoją inność i obwiniany za wszelkie niepowodzenia jakie spotykały państwa. Dopieropo II wojnie światowej doczekał się własnego państwa. Jest nim Izrael.

    124. Już po maturze.

    0

    4.05.2012 9:00 – 11:50  Matura. Język polski – poziom podstawowy.
    Temat 2: Porównaj postawy życiowe Izabeli Łęckiej i Joanny Podborskiej ukazane w podanych fragmentach „Lalki” Bolesława Prusa i „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego. Odwołując się do znajomości utworów, zwróć uwagę na okoliczności, które miały wpływ na ukształtowanie osobowości bohaterek.

    Załamałam się. Po rozmowie z Em okazało się, że źle zinterpretowałam tekst. Mam nadzieję, że zdam. Po prostu zdam. Płaczę.

    7.05.2012 9:03 – 12:03  Matura. Język polski – poziom rozszerzony.
    Temat 2: Codzienność w czasach Zagłady. Analizując i interpretując opowiadanie Idy Fink „Przed Lustrem” zwróć uwagę na kreację bohaterek, ich sytuację i znaczenie tytułowego lustra.

    Rozmawiałam z Em. Wypracowanie ma napisane podobnie jak ja! Ale się cieszę! Nie sprawdzam klucza. Chcę, by to może złudne wrażenie trwało. Według mnie rozszerzenie było prostsze niż podstawa.

    8.05.2012 9:55 – 11:55 Matura. Matematyka – poziom podstawowy

    Dla mnie nie był to banał. Niektóre zadania były naprawdę trudne, podchwytliwe. Sprawdziłam klucz. Okazało się, że dobrze rozwiązałam zadania za 4punkty, słabo natomiast poszły mi te za 2. Jeśli chodzi o zadania zamknięte – 20/25 dobrze. Myślę że będzie około 70%. Cieszę się, gdyż matematyka będzie mi potrzebna na fizjoterapię, na UŁ. Przy takim wyniku aby się dostać wystarczy mi już tylko 60% z rozszerzonej biologii. Oby się udało!

    10.05.2012 9:13 – 11:13 Matura. Język angielski – poziom podstawowy

    Tak strasznie się bałam. Bałam się, że nie zdam tego egzaminu. W końcu ja z angielskiego nic nie umiem! Na szczęście po sprawdzeniu klucza okazało się, że nie będzie tak źle, że zdam.
    Egzamin był trudny. Listeningu w ogóle nie zrozumiałam, Reading też strzelałam. Na szczęście dostaliśmy wiadomość do koleżanki dotyczącą odwołania meczu i zaproponowania innego sposobu spędzenia czasu oraz list nieformalny w imieniu swoim i maturzystów do byłego nauczyciele języka angielskiego z zaproszeniem na spotkanie. Mam nadzieję, że będzie dobrze.

    14.05.2012 9:05 – 11:35 Matura. Biologia – poziom rozszerzony

    Załamałam się! Już teraz to nigdzie się nie dostanę. Zawaliłam. I po co tak dużo się uczyłam?? Było bardzo dużo zadań z doświadczeń, a ja wkuwałam suchą wiedzę. Bez sensu. Ajć. Sprawdziłam klucz. Na różnych stronach piszą różnie. Szacując będę miała 40-50% a to bardzo mało. Nie dostanę się do Łodzi (tak, ale na Ratownictwo Medyczne). Chyba pójdę do Katowic…

    18.05.2012 15:55 – 16:10 Matura. Egzamin ustny z języka angielskiego.

    Ale się zestresowałam. Naprawdę. Wiedziałam jednak, że gdy nie odstawię jakiejś szopki to z moim „angielskim” nie zdam. Po pierwszym zadaniu (przekonanie współlokatora do zakupu psa) postanowiłam się słabo poczuć. Dostałam nawet sok :) i zaczęłam od początku. Kolejne zadania to opis obrazka (samolot, stewardessa notuje zamówienie starszego małżeństwa i ja zapomniałam słowa stewardessa!) i wybranie jednego obrazka z dwóch (obrazki z inwalidami, cały czas powtarzałam: happy, unhappy, lonely, unlonely:D) Zdałam na 30%. Ale się cieszę. Jak głupia! Wszystkim powiedziałam, że zemdlałam. Fajnie było! :D

    24.05.2012 8:03 – 8:25 Matura. Egzamin ustny z języka polskiego.

    Obraz kultury żydowskiej w literaturze i sztuce. Omów na wybranych przykładach.

    Myślę, że moja praca jest świetna. Poświęciłam jej wiele czasu. Troszkę zawaliłam z pytaniami do niej. Dotyczyły one wyznaczników pozytywizmu, cech epopei, dostałam również pytanie dlaczego Źydzi mnie fascynują. Przez pytania zdałam tylko na 40%, ale nie będzie mi to potrzebne :) Pracę umieszczam w następnej notce. Może udostępnię ją innym? Mnie się już nie przyda… :)

    Oddałam mu się, a teraz on pisze, że nie wie, czy dobrze, że to zrobiliśmy. Popłaczę się zaraz. Że niby on ma doła jakiegoś i „sam nie wie” dlaczego. Zapytałam, czy chodzi o mnie: „Sam już nie wiem”.
    Dlaczego to zrobiłam? Myślałam, że go uszczęśliwię. Chciałam tego. A teraz? Zaczynam żałować. Już nigdy nie będę dziewicą. Już nigdy. Płaczę.

    Właśnie rozmawiamy:
    piotruś
    ide sie chyba naje…
    nie wiem co mi jest
    co mi odbija
    .
    wez nie pij
    piotruś
    zobacz mnie i tak tutaj nie bedzie w polsce
    a mysle ze juz cie skrzywdzilem
    o to sie ciagle zamartwiam
    od rana nie umiem myslec jestem kur rozkojarzony
    .

    wiem ze cie nie bedzie, ale cie kretynie lubie i nic na to nie poradze, myslisz ze bym sie z toba puscila gdybys byl „głupi”
    piotruś
    po tym slowo kretynie….
    zrobilo mi sie lepiej :)

    Jednak to ten sam Piotrek, który zawsze poprawiał mi humor. Delikatny – gdy trzeba, zabawny – gdy tego potrzebuję, męski – czasem aż za bardzo. Cofam słowa, które wcześniej napisałam. Niczego nie żałuję.

    122. Mój pierwszy raz..

    0

    Stało się… Nie wiem nawet kiedy. Już teraz nie wiem co do niego czuje. „Mieszam się”. To chyba coś więcej niż po prostu znajomość.
    Nie żałuję. Było miło, przyjemnie. Cieszę się, że właśnie z nim TO zrobiłam, ale.. co teraz z nami będzie? Nie chcę go stracić i z jednej strony chcę, by było jak dawniej, z drugiej zaś… chyba coś do niego czuję… Silniej.
    Emilka doradza mi, bym spróbowała się z nim związać. Ja jednak boję się. Boję się, że później będę cierpiała. Teraz, gdy nasza relacja wygląda jak otwarty związek nie mogę sobie nic obiecać. Jest bezpieczniej.
    Zresztą nie tylko ja do końca nie wiem co jest między nami. Em wybadała teren. I jakaś Milena: gdy zapytała czy jesteśmy parą nie potwierdziliśmy, ale też nie zaprzeczyliśmy. Po chwili zmieniłam temat.
    Ja wiem, że Monika to przeszłość dla niego i dla mnie, ale jednak była ona moją przyjaciółką, a jego dziewczyną. Krótko, ale była. Gdybym to ja związała się z Piotrkiem byłabym troszkę Elą, która pocieszyła Sylwka. A nie chcę nią być.

    Myślę o nim cały czas. O nim i o jego ciele… i o nim… A przecież nie mogę. Muszę się wziąć za te lektury. Jutro matura. Duszę się. Tęsknię…

    121. Ona w Rzymie a ja tu.

    0

    Nie rozumiem jej. Robię wszystko co mi każe. Staram się, a z jej strony nic. Kompletnie nic. Chciałam dziś tylko wziąć auto, by jechać do Emilki. Nic więcej. Zadzwoniłam do niej, do Rzymu. „Nie”. Szkoda jej na paliwo? Zastanawiam się tylko czy nie jechać i jej nie dolać tego paliwa. Będzie miała pół baku, a ja samochód.
    Co jej zależy. Ona nie potrzebuje auta, a ja tak. Kiedyś powiedziała, że jak zrobię prawko to będę mogła jeździć. Jest inaczej. Jak już mi da samochód to musi być jakiś cud. Ogranicza mnie i myśli, że to w porządku. Ja przez nią wszystkich kumpli straciłam. Przez nią i jej głupie aspiracje.

    Z dnia na dzień coraz bardziej cię nienawidzę. Dziękuję mamuniu!

    PS. Jakby mi się „przypadkiem” coś stało to mam nadzieję, że przeczytasz ten blog i całą prawdę.


    • RSS