Studentka blogująca

    Z nieśmiałej w odważną.

    134. List do Skarba.

    0

    Skarbie,

    na początku chciałam Ci powiedzieć, że nigdy Cię nie pokocham. Nie potrafię. Znasz to hasło? Poczekaj… sięgnę po niebieską karteczkę… Mam je zapisane: „Pamiętaj – bez uczuć graj!” One raną.Nie chcę zostać zraniona. Boję się. Boję się, że zranisz mnie tak bardzo, że nie pokocham już nikogo. Nikogo.

    Nie możesz obwiniać się za to, że nie potrafisz mnie w sobie rozkochać. To nie twoja wina. Nie możesz obwiniać również mnie. Naprawdę chciałabym się zakochać. Jesteś wspaniałym, najwspanialszym mężczyzną jakiego znam, wspaniałym człowiekiem. Właśnie dlatego chcę być z Tobą. Wiesz, że nigdy Cię nie zdradzę. Ufam Ci i mam nadzieję, że Ty również mi zaufałeś. Przecież mnie znasz. Wiesz, że nie otwieram się przed każdą osobą. Przed Tobą się otworzyłam. Tak zupełnie. To chyba coś znaczy? Wierzę Ci bezgranicznie. Lubię Cię. Jesteś moim przyjacielem. To bardzo wiele.

    Nie, nie jestem szczęśliwa. Ale nie wierzę w miłość, która do śmierci będzie szczera. Nie chcę przeżyć chwilowej miłości. Wolę prawdziwą przyjaźń, taką szczerą. Posiadanie prawdziwego przyjaciela może bardziej uszczęśliwiać, niż chwilowa miłość. A przecież zależy Ci na tym, bym była szczęśliwa? Zdradzę Ci kilka sekretów.

    Lubię, gdy przyjeżdżasz po mnie, wychodzisz z auta i czekasz pod drzwiami. Na powitanie całujesz w policzek. Nie jesteś taki jak inni.Lubię, gdy chcąc gdzieś mnie zabrać otwierasz mi drzwi samochodu, a zanim wsiądę – całujesz w policzek. Gdy znajdę się w środku – zamykasz drzwi. Lubię,gdy zanim odpalisz silnik sięgasz dłonią po tulipana, którego położyłeś wcześniej na tylnym siedzeniu. Ty wiesz, że kocham tulipany. Zawsze dajesz mi co najmniej jednego. Lubię kiedy przepuszczasz mnie w drzwiach, gdy wchodzimy do restauracji, ściągasz płaszcz i bez zastanowienia zamawiasz dla mnie sok pomarańczowy, a gdy go nie ma prosisz o szklankę. Przecież masz awaryjny w kieszeni kurtki… Lubię, gdy odwożąc mnie do domu odprowadzasz pod same drzwi.Całujesz w policzek. To właśnie tego potrzebuję. To sprawia, że czuję się wyjątkowa. Dzięki Tobie jestem.

    Nie chcę, Kochanie tego zniszczyć. Nie chcę ulec nieznanym mi dotąd uczuciom, które niszczą. Wiem, że niszczą. Przyjaźń trwa, miłość wygasza. Jest jak zapałka. Może tylko istnieje troszkę dłużej. Tylko troszkę.Spójrz na moich rodziców.

    Nigdy tego Skarbie nie przeczytasz, ale może to i lepiej.Mimo wszystko obiecuję, że jeśli poczuję, że to Ty mnie szanujesz to wyjdę za Ciebie. Może właśnie w tych prawdziwych związkach potrzebna jest równowaga?Jedna osoba kocha – druga oddaje się miłości? Może właśnie to potrzebne jest by przetrwać? Obiecuję, że będę tą drugą osobą, jednak nie poddam się w pielęgnacji naszej relacji. Jeśli będę czuła silne wsparcie z Twojej strony,będę Twoja.

    Obiecuję.

    133. Seks dobry na wrażliwość.

    1

    Lubię Cię. Kocham. Znasz to? Ja nie. Nigdy nie odczuwałam pozytywnych emocji ze strony słów. Nie umiem wypowiadać tak silnych zwrotów, choć bardzo bym chciała. Nie potrafię nawet patrzeć w oczy, czy uśmiechać do przechodzących obok mnie ludzi. Jestem zimna. „Oziębła”. Potrzebuję pomocy.

     

    Dlaczego nie mogę zaangażować się emocjonalnie w jakikolwiek związek? Ostatnio intensywnie odczuwam brak drugiej połówki. Często wydaje mi się, że czuję obecność, dotyk mojego potencjalnego partnera. Zasypiam z tym uczuciem. To złudzenie to moje pragnienie, które musi stać się rzeczywistością.

     

    Może rzeczywiście powinnam poeksperymentować? Może powinnam skorzystać z propozycji Przemka? Może seks pomógłby mi się rozluźnić? Ten z Piotrkiem był dziwny, jednak pamiętam, że chciałam to przeżyć jeszcze raz. Ludzie mówią, że za drugim razem jest lepiej. Nie wiem czy chcę oddać się dopiero mojemu przyszłemu facetowi. Nie wiem, czy znajdę odpowiedniego. Nie umiem szukać, okazać sympatii. Może właśnie seks pomógłby mi odkryć nieznane dotąd uczucie, które ukryte jest gdzieś we mnie. Głęboko. Nieosiągalnie.

     

    „Seks może być wspaniały”? Seks dowartościowuje?Pomoże mi w kontaktach z facetami? Przecież mam 19 lat i nie mam żadnych doświadczeń z nimi. Sylwek to Sylwek. Mimo, że to ja go rzuciłam – zranił mnie. Teraz boję się angażu. Unikam tematu. Coraz bardziej myślę o seksie jak o normalnym,fizycznym akcie, a nie o miłości. Chcę, by miłość istniała, choć intensywność moich myśli coraz bardziej wskazuje na jej brak. Przywiązanie to nie miłość.

     

    A co z wirtualnymi pieszczotami? Może przełamać się, wejść na czat erotyczny? Kamerkę? Zacząć flirtować z nieznajomymi facetami? To kolejne doświadczenie. Do tej pory wzbraniałam się przed tym. Seks był dla mnie zbyt intymny. Nie chciałam rozmawiać o tym z mężczyznami, których nie znam. Bałam się? Raczej nie, ale… jestem chyba zbyt spięta. Musiałabym chyba wypić kilka piw. A jeśli to rzeczywiście mogłoby być dla mnie dobre? Spróbować? Może to mnie rozluźni? Jeśli życie jest tylko jedno to… czego się bać? A jeśli to zadziała jak narkotyk…?

    132. Romans z Panem Papierosem.

    0

    Papieros. Co to takiego? Kiedyś myślałam, że coś ohydnego. Denerwowały mnie kobiety palące w parkach, na chodnikach. Kobiety, również młode dziewczyny niszczące sobie cerę i zęby. Sama obiecywałam sobie, że nie zapalę. Przez kilkanaście lat to mi się nawet udawało.

     

    Te czasy już dawno minęły. To Bąbel nauczyła mnie puszczać dymek. Co w nim takiego, że mnie pociąga? Co jest w tym Papierosie za ponad 50 groszy, że chcę na niego wydawać te olbrzymie sumy pieniędzy? Nie wiem.

     

    Czasem dopadają mnie myśli, typu:”Nie będę paliła!”, „Po co mi to?”, „To już ostatni…” Tak, jasne… Ostatni, może na trzy dni. Nie dłużej. A przecież nie jestem uzależniona. Jeszcze nie. Mimo to w ciągu ostatnich kilku tygodni palę więcej niż dotychczas. Ten magiczny rulonik pociąga mnie i na razie nie jest to groźne. Boję się jednak, że się uzależnię. Silnie.

     

    Siedząc na podłodze pomiędzy bidetem a toaletą, odpalając kolejnego Fajka zastanawiam się co się za chwile wydarzy…Czy będzie spokój? Czy może nie..? Czy zaraz ktoś złapie za klamkę, pociągnie ją, będzie chciał wejść do łazienki? Czy zdążę wyrzucić fajka do muszli i spłukać? Czy papieros odpłynie wraz z wodą za pierwszym naciśnięciem spłuczki?Czy będę musiała podjąć kolejne kroki, by pozbyć się niechcianego intruza?Jeśli tak, to ile kawałków papieru toaletowego zużyję? Kolejne pytanie jest już bardziej oczywiste. Czy ktoś wyczuje zapach tytoniu w domu?

     

    Mimo tego, że czasem myślę, że to koniec mojego związku z panem P.,  paląc go czuję podniecenie, nutkę niebezpieczeństwa, strach przed odkryciem kryjówki.To przecież randka moja i przystojnego pana Fajka. A w końcu nikt nie chce, by przeszkadzać mu w randkach!

     

    Lubię to odbycie w lustrze. Lubię patrzeć na moje pięknie pomalowane, brązowe paznokcie z gracją trzymające papierowy rulonik spalający tytoniem i usta, z których w podniecający sposób wylatuje szary dymek, a unoszący się opar przyjmuje w powietrzu najróżniejsze kształty. To napięcie.

     

    Nasz romans trwa.

    131. Maks.

    0

    Mówiłam mu kilka razy, że nic z tego nie będzie, a on co? Zakochał się. Ale czy na pewno?

    30-07-2012 21:20
    W sumie nie powinienem, ale trudno: zapamiętaj te słowa, każde me tchnienie, każda ma myśl jest tylko dla Ciebie, każde mrugnięcie, mój szept w twoje uszy, twych oczu nie zastąpi żaden z kruszców. Może czasami mam myśli chore, ale serce zdrowe, ono bije dla Ciebie, bo oddałem je Tobie. Dla Ciebie naprawdę zrobiłbym wszystko, otworzył niebo, przysunął je blisko. Byś mogła po nim stąpać jak anioł, bo pragnę tak mocno Tobą się zająć, bez Ciebie w mym życiu jest tylko ponuro. Jesteś dla mnie po prostu królewną, jak Cię opisać gdy słowa bledną….. Czekam tu i zawsze będę..:-*

    Powiedziałam mu nawet, że kocham Sylwka. A on dalej swoje. Nie rozumiem. Jeśli czuł, że coś może się wydarzyć powinien był ograniczyć kontakt! Myślałam, że tylko mu się podobam, nic więcej. Nie chciałam go zranić. Nadal nie chcę. Właśnie dlatego nie będę z nim. Byłby szczęśliwy przez chwilę. Nie kocham go, nie chcę takiego związku. Nie z Maksiem. Zbyt wrażliwy jest.
    Maks musi sam sobie z tym poradzić. Nie chcę zrywać z nim kontaktu, bo to nie w moim stylu. Chcę być w porządku. Jestem i nie zmienię tego. Mimo tych wszystkich świństw, których doświadczam na co dzień.

    (Mimo tego co myślę czytając wiersz poczułam miłe uczucie uwielbienia. Czułam, że ktoś mnie potrzebuje, a to rzadkość w moim życiu. Tak bardzo chcę, by ktoś mnie przytulił…)

    130. Dostałam się na studia!

    2

    Wyniki rekrutacji na studia

    PESEL: 930222*****

    Uniwersytet Łódzki

    • filologia polska studia stacjonarne pierwszego stopnia

    ·  Data: 2012-07-11 15:18:32
    Wynik: 349 pkt.
    Decyzja kwalifikacyjna: kandydat zakwalifikowany
    Pozycja na liście: 241

    ·  Data: 2012-07-16 14:39:57
    Decyzja dotycząca przyjęcia na studia: kandydat został przyjęty na studia
    Pozycja na liście: 241

    Uniwersytet Śląski

    • filologia polska studia stacjonarne pierwszego stopnia

    Data: 2012-07-16 14:27:47
    Wynik: 83.6 pkt.
    Decyzja kwalifikacyjna: kandydat zakwalifikowany

     

     

    Zostałam przyjęta na studia. Już nie mogę się doczekać! Na początku nie pasowała mi Łódź i akademik,ale zgodziłam się ze względu na Emilę. Dzięki temu dostanie ona stypendium socjalne. Mam nadzieję, że będziemy mieszkały w jednym pokoju…

    Szkoda, że nie dostałam się na Fizjoterapię, ale po głębszych przemyśleniach doszłam jednak do wniosku, że wolę iść na studia z kimś kogo znam. Myślę, że w Łodzi spędzę ciekawe chwile. Mam nadzieję, że dostanę ten akademik. Już się nakręciłam. W końcu można poznać wiele ciekawych osób… I mam stuprocentową pewność,że będę akceptowana. Z Emilką będzie raźniej. A na Fizjoterapię mogę iść za rok. Mam zamiar rozpocząć też Kosmetologię. Ale to – zaocznie.

    Zostały dwa miesiące. Niecałe. I w końcu wyjadę. Nie mogę już tu wytrzymać. Staram się, ale co jakiś czas jestem atakowana. To nie w porządku. Nie mogę pozwolić na takie traktowanie mnie przez rodziców. Inni ludzie „wiszą” mi totalnie, ale nie oni. Mimo wszystko.

    Odliczam ostatnie chwile wakacji.

    129. Opuszczona.

    0

    Samotność nie jest wcale taka wspaniała. Siedzisz cały dzień w pokoju, nie chce ci się kompletnie nic, po pewnym czasie laptop przestaje już być twoim bóstwem, a jedynym nadawcą esemesów, które znajdują się w twojej skrzynce jest 2400. To nie jest wcale miłe, wiesz?
    Nie mogę spać. Leżąc w łóżku moja wyobraźnia zaczyna działać. Właśnie wtedy wyobrażam sobie, że mój ukochany przytula mnie mocno, całuje. Jest to tak silne, że wręcz realne. Czuję jego dotyk, zapach. Ta realność jest jednak nierealna. Przecież mnie nikt nie kocha. Wszyscy mnie opuszczają, a ja cały czas staram się zaufać ludziom. Próbuję znaleźć tych, których intencje są rzeczywiście czyste, nieskazitelne. Czy tacy ludzie istnieją? Czy mam szansę na przyjaźń? Na miłość?
    Chciałabym pokochać. Chciałabym czuć się kochana. Chciałabym.

    Myślałam, że Idol i Szubi mnie znają, szanują. Myślałam, że są w porządku, ale odkąd poznałam ich z Marlenką Idol zmienił się nie do poznania. Zastanawiałam się tylko dlaczego. Przecież ja zawsze jestem w porządku w stosunku do ludzi. Żądam prawdy i taką właśnie prawdę daję. Nie chcę, by ktoś mnie oszukiwał, okłamywał. Nie chcę, by ktokolwiek obgadywał mnie za plecami. Właśnie dlatego zawsze jestem w porządku. Ludzie tego nie doceniają.
    Napisałam już, że idol ostatnio dziwnie się zachowywał, ale nie wiedziałam dlaczego. Był jakimś dzikim zwierzęciem, ale nie lwem.. Raczej hieną. Wiedziałam, że coś mu jest, ale po tym jak mnie potraktował czekałam, aż mnie przeprosi. Ja nie raz już bezpodstawnie wyciągałam pierwsza rękę. Teraz powiedziałam PAS. On też musi nauczyć się ludzkich gestów. Nie odzywał się kolejne tygodnie, a ja nie miałam zielonego pojęcia dlaczego. Podejrzewałam, że wstydzi się swojego zachowania. Myślałam, że z Szubim jest okey.
    Sytuacja z moim drugim przyjacielem nakręciła się na imprezie. Dwa tygodnie temu przeszedł obok mnie patrząc mi głęboko w oczy. Myślałam, że podejdzie, przywita się. On zaś poszedł dalej. Przeszedł obok mnie bez gestu, uśmiechu. Nie wiedziałam o co chodzi. Poczułam się wtedy dziwnie. Bardzo dziwnie. Tydzień temu przypadkiem do niego podeszłam, a gdy zobaczyłam, że to on poprosiłam go, żebyśmy wyszli z klubu. Na początku nie chciał się zgodzić, ale zmienił zdanie. Zostałam wtedy oskarżona o „obrabianie dupy”.
    Miło, że nie wiem w jaki sposób ją „obrabiam”. Miło, że ani Idol, ani Szubi nie raczą mnie o tym poinformować. Wtedy, przed klubem dowiedziałam się, że „ktoś im powiedział, że obrabiam im dupę” Kto? Co? Przecież taka sytuacja nigdy nie miała miejsca! Po co miałabym to robić? On nie chciał powiedzieć co mówiłam i kto mu to powiedział. Myślałam, że chłopaki mi ufają. Razem imprezowaliśmy… A on bez wyjaśnienia powiedział mi „koniec znajomości”.
    Ma rację. Zasługuję na dobrych znajomych, kogoś, kto mnie zna, nie wierzy w plotki. Przecież to paradoks: ktoś „obrabia mi dupę” mówiąc, że ja „obrabiam im dupę”. Nie zasługuję na to, by błagać kogoś o utrzymywanie ze mną kontaktu. Myślę, że spotkam kiedyś kogoś, kto uwierzy, że jestem w porządku, kogoś, kto będzie wierzył we mnie, nie w plotki. Mam nadzieję, że nie będzie to jedna osoba, a kilka. Na razie takimi osobami są Żaklina, Justyna. Moim aniołem – Emila.

    127. Co z Bogiem?

    5

    Bóg – istota, której nigdy nie zrozumiem. Nie potrafię. Bo niby kim on jest? Kim jest Bóg? Kim jest i gdzie jest? No gdzie? Widzisz go? Tak naprawdę nikt z nas nie rozszyfruje tej zagadki.
    Jeśli Bóg rzeczywiście istniałby gdzieś Tam jego obecność byłaby wyczuwalna. Miłosierny Ojciec pomagałby nam w każdej trudnej sytuacji. W końcu to Ojciec, który powinien opiekować się swoimi dziećmi. Wszystkimi. Każdym z osobna. Bezwzględnie. A on? Odbiera życie niewinnym, często młodym ludziom. Jeśli Bóg jest to właśnie taka jest prawda.
    Każda Kultura ma swego bożka. Inna Kultura – inny Ojciec. Często wielu. Komu ufać? Zastanawiałeś się kiedyś..? Może nasz Bóg nie istnieje? Może prawdziwym bogiem jest Budda lub Allah? Może chiński Shangdi lub Zeus? Skąd wiesz, który jest prawdziwy? Skąd wiesz czy w ogóle któryś z nich jest prawdziwy? Pewności nie masz więc dlaczego wierzysz w swego boga?
    Często zastanawiałam się nad tym ostatnio i nie znalazłam prawidłowej odpowiedzi. Dawniej wierzyłam, byłam silnie związana z moją religią. Myślę, że to zasługa mojej babci, z którą w przeszłości modliłam się wieczorami… Ale nie jestem już dzieckiem. Jestem bardziej dociekliwa, realna. Nie przyjmuję już niczego „na słowo”. Taka jestem. Aby uwierzyć muszę zobaczyć, a Boga nie widzę, nie czuję. Czy powinnam wierzyć jeśli nie jestem pewna realności? Nie potrafię. Oddaliłam się już dawno.
    Kiedyś było inaczej. Czułam obecność Ojca. Często modliłam się i dostawałam to, o co prosiłam. To się skończyło. Bóg mnie opuścił. Ale diabeł też we mnie nie wstąpił… Coraz częściej myślę, że to wszystko to fikcja, że tak naprawdę oprócz życia nie ma nic i dlatego musimy korzystać. Musimy przeżyć życie na maxa, gdyż drugiego nie dostaniemy. Najprawdopodobniej.

    Zastanów się troszkę. Jeśli wybierasz boga nierealnego odrzucając tym samym prawdziwe Bóstwo możesz zginąć! Trafić do piekła lub czegoś-tam-podobnego. Chcesz tego?

    126. Czy miłość istnieje?

    3

    Czy miłość istnieje? Ja osobiście nie czuję się kochana. Może właśnie dlatego przespałam się z Piotrkiem? Chciałam poczuć bliskość? Nie wiem. Moje kontakty z rodzicami nigdy nie były na najwyższym poziomie. Czułam niechęć, odrzucenie. Czułam, że zostałam poczęta w celu bycia tanią siłą roboczą. Dlatego ja sama nie jestem jak wszystkie inne roześmiane nastolatki. Brak pewności siebie, trudności z wyrażaniem emocji, wyluzowaniem – to tylko niektóre wyróżniki.
    Zawsze chciałam się zakochać. Chłopcy, których poznawałam, nie byli jednak idealni. Wyraźnie odchodzili od normy, którą wcześniej ustaliłam. A gdy już znalazł się jakiś „porządny” chciał się mną tylko pobawić. Właśnie wtedy poznałam Sylwka – chłopaka, który zaczął o mnie zabiegać. Spodobało mi się to, czułam, że ktoś mnie naprawdę lubi, chce. Myślałam, że coś czuję i zostaliśmy parą. Ja nie potrafiłam jednak wyrazić emocji. Nie potrafiłam powiedzieć nawet słowa „kotku…”, a jego obecność po krótkim czasie zaczęła mnie męczyć. Zerwałam z nim, a on po dwóch tygodniach był już z moją przyjaciółką. Czy miłość istnieje?
    Przez te wszystkie lata szukałam miłości, jednak nie znalazłam jej. mam 19lat i dziwne zrobiło mi się wczoraj, gdy babcia pocałowała mnie w policzek. Tak po prostu. Pamiętam, że po ostatniej awanturze mama również uczyniła ten gest. To naprawdę dziwny, nieodwzajemniony przeze mnie gest.
    Przestałam wierzyć w miłość i postanowiłam pobawić się trochę. Codziennie dostaję kilka wiadomości na fotce, zwykle od napalonych facetów. Spławiam ich zazwyczaj ostrą ripostą, by oni również poczuli odrzucenie. Nie wiem dlaczego.. Czy z zemsty?
    Ostatnio napisał do mnie pewien chłopak, który nie miał nawet zdjęcia. Intuicja podpowiedziała mi, bym dała mu szansę. Wymieniliśmy się numerami gadu-gadu, ja wysłałam mu kolejną fotkę, a on mi dwie i wtedy mnie olśniło! Był naprawdę miły, prawił komplementy, był też przystojny i nie robił błędów ortograficznych! Chciał się spotkać. Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł, bo pisaliśmy zaledwie kilka godzin… Nie wiedząc o nim zupełnie nic – zgodziłam się. Czułam, że jest w porządku.
    Umówiliśmy się, że następnego dnia o 22:00 Marcin przyjedzie po mnie, pojedziemy do Wielunia, do parku i spędzimy czas na romantycznym spacerze. Trochę bałam się, że możemy nie przypaść sobie do gustu, dlatego ubezpieczyłam się. Poprosiłam Bąbla, by o wyznaczonej godzinie zadzwoniła i sprawdziła sytuację. Miałabym wtedy ewentualnie wrócić do domu. Ubezpieczyłam się również w inny sposób. Poinformowałam Em i B o tym z kim się spotykam, gdzie. Miałam także wysłać esa z numerem rejestracyjnym auta. Niepotrzebnie – nie przyjechał.
    Poczułam się olana, było mi smutno. Następnego dnia przeprosił i poprosił o drugą szansą. Intuicja podpowiedziała mi, żeby mu ją dać. Umówiliśmy się o 21:30. Przyjechał 15min wcześniej.
    Jest miły, czasem zabawny, bez nałogów. Jest kierowcą, po pracy piłkarzem. Jest wspaniały, boski. Nie przestaję o nim myśleć! Nie kocham go, ale może się zakocham? Marcin chce się spotkać jeszcze raz. Zgodzę się. Na pewno.

    125

    0

    Temat: Obraz kultury żydowskiej w literaturze i sztuce. Omów na wybranych przykładach.

    1. Krótka historia.
    Pierwsi Żydzi pojawili się w Polsce już w XIII wieku z powodu prześladowań, jakie miały miejsce w Europie Zachodniej. Od 1264r. ich stanowisko prawne regulowały przywileje królewskie i wielkoksiążęce, które gwarantowały swobodę praktyk religijnych, bezpieczeństwo życia, swobodny handel oraz rzemiosło. Żydzi zajmowali się też uprawą roli, byli właścicielami ziemskimi.

    2. Tradycyjny strój Żyda.
    W życiu każdego Żyda ważną rolę odgrywał strój. Ten codzienny nie różnił się bardzo od stroju innych ludzi. Na wzór mody mieszczańskiej mężczyźni nosili długie spodnie. Nogi musiały być całkowicie zakryte dlatego zakładano skarpety lub pończochy do kolan. Noszono wysokie buty skórzane z cholewkami lub buty zwane kamaszami. Mężczyźni zakładali też długie czarne płaszcze – kapoty lub chałaty oraz kapelusze bądź czapki z daszkiem. Chałaty do długie szaty przewiązywane pasem. Żydzi nosili długie brody i krótko obcięte włosy z pejsami. W czasie świąt lub wychodząc do synagogi wkładali jarmułkę. W trakcie modlitwy zakładali na głowę tałes, prostokątny biały szal z symbolicznymi pasami koloru granatowego lub czarnego.
    Żydówki ubierały się w spódnice, bluzki, gorsety lub suknie oraz w przypadku mężatek – czepce. Wyróżnik z pośród innych kobiet stanowiły napierśnik (oddzielny przód stanika kobiecego, który zasłaniał rozcięcie bluzki) i naczółek – rodzaj opaski.

    3. Tradycje.
    Dla pobożnego Żyda całe życie to nabożeństwo. Żydzi modlą się trzy razy dziennie: rano, po południu i wieczorem, obchodzą też szabat i święta w ciągu całego roku. Przed każdą modlitwą należy się odpowiednio ubrać, umyć swoje ciało, co dla niektórych Żydów, szczególnie tych na emigracji, bywa utrudnieniem.
    Szabat to w judaizmie święto przypadające na ostatni dzień każdego tygodnia. Dzień ten przeznaczony jest na modlitwę i świąteczny posiłek całej rodziny. Szabat rozpoczyna się już w piątek i zachodzie słońca, a kończy w sobotę o zmroku. Oprócz modlitwy jest to również dzień wielu zakazów. Żydzi nie mogą wykonywać żadnych zbędnych prac. Nie mogą też podróżować, a nawet zapalić ognia, czyli np. świecy czy kuchenki mikrofalowej.


    • RSS