Studentka blogująca

    Z nieśmiałej w odważną.

    136. Relacja: Matka – Córka.

    0

    Dlaczego Ona tak bardzo mnie nienawidzi? Chciałam zrobić ten obiad. Naprawdę. I co? To, że wyciągnęła żeberka zamiast schabowych nie upoważnia jej do wyżywania się na mnie. Nie ma najmniejszego prawa, by ranić mnie wyzywając od osłów i rozkazując wykonywania jakichś prac. Najmniejszego.

    Zostało 12 dni. Muszę to wytrzymać. Wytrzymam, Może nie wyglądam, ale jestem silna, Może nie potrafię panować nad emocjami, wybucham i wylewam Niagarę, ale wewnętrznie nie pokona mnie nic. Tym bardziej nikt. Ja jej pokażę!

    A co do sytuacji z ginekologiem – NIE CHCĘ SIĘ LECZYĆ! NIE MAM ZAMIARU. Jeśli guz będzie się powiększał, a już mam wrażenie, że jest większy niż był – trudno. Moje życie emocjonalnie nie jest odpowiednie do tego, by żyć. Lepiej umrzeć, niż czuć, że jest się samą jak palec, że tak naprawdę nie masz z kim porozmawiać nawet wtedy, gdy tego naprawdę potrzebujesz. Owszem, możesz zadzwonić do Bąbla lub Emilki, ale nawet przed nimi nie otworzysz się do końca. Nigdy.

    Mamo!
    Z perspektywy czasu widzę, że najwięcej łez wylałam właśnie przez Ciebie. Tak… przez Ojca i Grzegorza też, ale to Ty tak naprawdę raniłaś mnie każdą kłótnią, średnio 2-3 razy w tygodniu. Nie mogę pojąć dlaczego nigdy nie byłaś moją przyjaciółką tak, jak dla moich koleżanek były ich mamy. Zawsze chciałam mieć Mamę-Przyjaciółkę, której mogłabym powiedzieć wszystko: co działo się w szkole, kto mi się podoba i w ogóle. Ty jednak nigdy nie miałaś dla mnie czasu. Już się z tym pogodziłam. Myślę, że perspektywa mojego wyjazdu nam pomoże. Ty nie będziesz musiała na mnie patrzeć, a ja nie będę musiała codziennie wysłuchiwać tego jak bardzo mnie nienawidzisz. Będę płakała o wiele rzadziej, a może w ogóle nie będę płakała? Chcę w Łodzi zacząć nowe życie. Mam nadzieję, że właśnie tam się otworzę, stanę jeszcze twardsza niż jestem.

    135. Ojciec.

    0

    Kto tu jest niby inteligentny?

    OJCIEC??!

    Ni chuja…!!!

    To skurwysyn jakich mało. Gorszego jeszcze nie poznałam.

    Cóż…

    Może wszystko przede mną?

    No nie wiem. :)

    Ale chciałabym.

    Mówiłam, że Idol przypomina mi ojca. Nie chciałam tego przyznać, bo nie chciałam przyjaźnić się z kimś do niego podobnym. To prawda. Oboje są siebie warci. Ała.

     

    Chciałabym mieć kochającą się rodzinę. Chciałabym poznać uczucia. Te dobre. Nie znam ich.

    Nie mam zbyt wielu doświadczeń z facetami. To źle. To bardzo źle. Mam 19,5l. Nie wiem co to jest podniecnie. Doświadczyłam tego tylko raz. Jeden raz. Nie, nie podniecił mnie facet. Sama to zrobiłam.

    Gdy Piotrek wsadził swojego penisa w moją dziurkę nie poczułam zbyt wiele. Lekki ból, miły. Przyjemność? Wiem, że chciałam jeszcze raz. Gdy powiedział mi, że to „pomyłka” popłakałam się. Nie wiem dlaczego. Zranił mnie. Już jest dobrze. Na szczęście. Mam nadzieję, że tak zostanie…

    134. List do Skarba.

    0

    Skarbie,

    na początku chciałam Ci powiedzieć, że nigdy Cię nie pokocham. Nie potrafię. Znasz to hasło? Poczekaj… sięgnę po niebieską karteczkę… Mam je zapisane: „Pamiętaj – bez uczuć graj!” One raną.Nie chcę zostać zraniona. Boję się. Boję się, że zranisz mnie tak bardzo, że nie pokocham już nikogo. Nikogo.

    Nie możesz obwiniać się za to, że nie potrafisz mnie w sobie rozkochać. To nie twoja wina. Nie możesz obwiniać również mnie. Naprawdę chciałabym się zakochać. Jesteś wspaniałym, najwspanialszym mężczyzną jakiego znam, wspaniałym człowiekiem. Właśnie dlatego chcę być z Tobą. Wiesz, że nigdy Cię nie zdradzę. Ufam Ci i mam nadzieję, że Ty również mi zaufałeś. Przecież mnie znasz. Wiesz, że nie otwieram się przed każdą osobą. Przed Tobą się otworzyłam. Tak zupełnie. To chyba coś znaczy? Wierzę Ci bezgranicznie. Lubię Cię. Jesteś moim przyjacielem. To bardzo wiele.

    Nie, nie jestem szczęśliwa. Ale nie wierzę w miłość, która do śmierci będzie szczera. Nie chcę przeżyć chwilowej miłości. Wolę prawdziwą przyjaźń, taką szczerą. Posiadanie prawdziwego przyjaciela może bardziej uszczęśliwiać, niż chwilowa miłość. A przecież zależy Ci na tym, bym była szczęśliwa? Zdradzę Ci kilka sekretów.

    Lubię, gdy przyjeżdżasz po mnie, wychodzisz z auta i czekasz pod drzwiami. Na powitanie całujesz w policzek. Nie jesteś taki jak inni.Lubię, gdy chcąc gdzieś mnie zabrać otwierasz mi drzwi samochodu, a zanim wsiądę – całujesz w policzek. Gdy znajdę się w środku – zamykasz drzwi. Lubię,gdy zanim odpalisz silnik sięgasz dłonią po tulipana, którego położyłeś wcześniej na tylnym siedzeniu. Ty wiesz, że kocham tulipany. Zawsze dajesz mi co najmniej jednego. Lubię kiedy przepuszczasz mnie w drzwiach, gdy wchodzimy do restauracji, ściągasz płaszcz i bez zastanowienia zamawiasz dla mnie sok pomarańczowy, a gdy go nie ma prosisz o szklankę. Przecież masz awaryjny w kieszeni kurtki… Lubię, gdy odwożąc mnie do domu odprowadzasz pod same drzwi.Całujesz w policzek. To właśnie tego potrzebuję. To sprawia, że czuję się wyjątkowa. Dzięki Tobie jestem.

    Nie chcę, Kochanie tego zniszczyć. Nie chcę ulec nieznanym mi dotąd uczuciom, które niszczą. Wiem, że niszczą. Przyjaźń trwa, miłość wygasza. Jest jak zapałka. Może tylko istnieje troszkę dłużej. Tylko troszkę.Spójrz na moich rodziców.

    Nigdy tego Skarbie nie przeczytasz, ale może to i lepiej.Mimo wszystko obiecuję, że jeśli poczuję, że to Ty mnie szanujesz to wyjdę za Ciebie. Może właśnie w tych prawdziwych związkach potrzebna jest równowaga?Jedna osoba kocha – druga oddaje się miłości? Może właśnie to potrzebne jest by przetrwać? Obiecuję, że będę tą drugą osobą, jednak nie poddam się w pielęgnacji naszej relacji. Jeśli będę czuła silne wsparcie z Twojej strony,będę Twoja.

    Obiecuję.

    133. Seks dobry na wrażliwość.

    1

    Lubię Cię. Kocham. Znasz to? Ja nie. Nigdy nie odczuwałam pozytywnych emocji ze strony słów. Nie umiem wypowiadać tak silnych zwrotów, choć bardzo bym chciała. Nie potrafię nawet patrzeć w oczy, czy uśmiechać do przechodzących obok mnie ludzi. Jestem zimna. „Oziębła”. Potrzebuję pomocy.

     

    Dlaczego nie mogę zaangażować się emocjonalnie w jakikolwiek związek? Ostatnio intensywnie odczuwam brak drugiej połówki. Często wydaje mi się, że czuję obecność, dotyk mojego potencjalnego partnera. Zasypiam z tym uczuciem. To złudzenie to moje pragnienie, które musi stać się rzeczywistością.

     

    Może rzeczywiście powinnam poeksperymentować? Może powinnam skorzystać z propozycji Przemka? Może seks pomógłby mi się rozluźnić? Ten z Piotrkiem był dziwny, jednak pamiętam, że chciałam to przeżyć jeszcze raz. Ludzie mówią, że za drugim razem jest lepiej. Nie wiem czy chcę oddać się dopiero mojemu przyszłemu facetowi. Nie wiem, czy znajdę odpowiedniego. Nie umiem szukać, okazać sympatii. Może właśnie seks pomógłby mi odkryć nieznane dotąd uczucie, które ukryte jest gdzieś we mnie. Głęboko. Nieosiągalnie.

     

    „Seks może być wspaniały”? Seks dowartościowuje?Pomoże mi w kontaktach z facetami? Przecież mam 19 lat i nie mam żadnych doświadczeń z nimi. Sylwek to Sylwek. Mimo, że to ja go rzuciłam – zranił mnie. Teraz boję się angażu. Unikam tematu. Coraz bardziej myślę o seksie jak o normalnym,fizycznym akcie, a nie o miłości. Chcę, by miłość istniała, choć intensywność moich myśli coraz bardziej wskazuje na jej brak. Przywiązanie to nie miłość.

     

    A co z wirtualnymi pieszczotami? Może przełamać się, wejść na czat erotyczny? Kamerkę? Zacząć flirtować z nieznajomymi facetami? To kolejne doświadczenie. Do tej pory wzbraniałam się przed tym. Seks był dla mnie zbyt intymny. Nie chciałam rozmawiać o tym z mężczyznami, których nie znam. Bałam się? Raczej nie, ale… jestem chyba zbyt spięta. Musiałabym chyba wypić kilka piw. A jeśli to rzeczywiście mogłoby być dla mnie dobre? Spróbować? Może to mnie rozluźni? Jeśli życie jest tylko jedno to… czego się bać? A jeśli to zadziała jak narkotyk…?

    132. Romans z Panem Papierosem.

    0

    Papieros. Co to takiego? Kiedyś myślałam, że coś ohydnego. Denerwowały mnie kobiety palące w parkach, na chodnikach. Kobiety, również młode dziewczyny niszczące sobie cerę i zęby. Sama obiecywałam sobie, że nie zapalę. Przez kilkanaście lat to mi się nawet udawało.

     

    Te czasy już dawno minęły. To Bąbel nauczyła mnie puszczać dymek. Co w nim takiego, że mnie pociąga? Co jest w tym Papierosie za ponad 50 groszy, że chcę na niego wydawać te olbrzymie sumy pieniędzy? Nie wiem.

     

    Czasem dopadają mnie myśli, typu:”Nie będę paliła!”, „Po co mi to?”, „To już ostatni…” Tak, jasne… Ostatni, może na trzy dni. Nie dłużej. A przecież nie jestem uzależniona. Jeszcze nie. Mimo to w ciągu ostatnich kilku tygodni palę więcej niż dotychczas. Ten magiczny rulonik pociąga mnie i na razie nie jest to groźne. Boję się jednak, że się uzależnię. Silnie.

     

    Siedząc na podłodze pomiędzy bidetem a toaletą, odpalając kolejnego Fajka zastanawiam się co się za chwile wydarzy…Czy będzie spokój? Czy może nie..? Czy zaraz ktoś złapie za klamkę, pociągnie ją, będzie chciał wejść do łazienki? Czy zdążę wyrzucić fajka do muszli i spłukać? Czy papieros odpłynie wraz z wodą za pierwszym naciśnięciem spłuczki?Czy będę musiała podjąć kolejne kroki, by pozbyć się niechcianego intruza?Jeśli tak, to ile kawałków papieru toaletowego zużyję? Kolejne pytanie jest już bardziej oczywiste. Czy ktoś wyczuje zapach tytoniu w domu?

     

    Mimo tego, że czasem myślę, że to koniec mojego związku z panem P.,  paląc go czuję podniecenie, nutkę niebezpieczeństwa, strach przed odkryciem kryjówki.To przecież randka moja i przystojnego pana Fajka. A w końcu nikt nie chce, by przeszkadzać mu w randkach!

     

    Lubię to odbycie w lustrze. Lubię patrzeć na moje pięknie pomalowane, brązowe paznokcie z gracją trzymające papierowy rulonik spalający tytoniem i usta, z których w podniecający sposób wylatuje szary dymek, a unoszący się opar przyjmuje w powietrzu najróżniejsze kształty. To napięcie.

     

    Nasz romans trwa.

    131. Maks.

    0

    Mówiłam mu kilka razy, że nic z tego nie będzie, a on co? Zakochał się. Ale czy na pewno?

    30-07-2012 21:20
    W sumie nie powinienem, ale trudno: zapamiętaj te słowa, każde me tchnienie, każda ma myśl jest tylko dla Ciebie, każde mrugnięcie, mój szept w twoje uszy, twych oczu nie zastąpi żaden z kruszców. Może czasami mam myśli chore, ale serce zdrowe, ono bije dla Ciebie, bo oddałem je Tobie. Dla Ciebie naprawdę zrobiłbym wszystko, otworzył niebo, przysunął je blisko. Byś mogła po nim stąpać jak anioł, bo pragnę tak mocno Tobą się zająć, bez Ciebie w mym życiu jest tylko ponuro. Jesteś dla mnie po prostu królewną, jak Cię opisać gdy słowa bledną….. Czekam tu i zawsze będę..:-*

    Powiedziałam mu nawet, że kocham Sylwka. A on dalej swoje. Nie rozumiem. Jeśli czuł, że coś może się wydarzyć powinien był ograniczyć kontakt! Myślałam, że tylko mu się podobam, nic więcej. Nie chciałam go zranić. Nadal nie chcę. Właśnie dlatego nie będę z nim. Byłby szczęśliwy przez chwilę. Nie kocham go, nie chcę takiego związku. Nie z Maksiem. Zbyt wrażliwy jest.
    Maks musi sam sobie z tym poradzić. Nie chcę zrywać z nim kontaktu, bo to nie w moim stylu. Chcę być w porządku. Jestem i nie zmienię tego. Mimo tych wszystkich świństw, których doświadczam na co dzień.

    (Mimo tego co myślę czytając wiersz poczułam miłe uczucie uwielbienia. Czułam, że ktoś mnie potrzebuje, a to rzadkość w moim życiu. Tak bardzo chcę, by ktoś mnie przytulił…)

    130. Dostałam się na studia!

    2

    Wyniki rekrutacji na studia

    PESEL: 930222*****

    Uniwersytet Łódzki

    • filologia polska studia stacjonarne pierwszego stopnia

    ·  Data: 2012-07-11 15:18:32
    Wynik: 349 pkt.
    Decyzja kwalifikacyjna: kandydat zakwalifikowany
    Pozycja na liście: 241

    ·  Data: 2012-07-16 14:39:57
    Decyzja dotycząca przyjęcia na studia: kandydat został przyjęty na studia
    Pozycja na liście: 241

    Uniwersytet Śląski

    • filologia polska studia stacjonarne pierwszego stopnia

    Data: 2012-07-16 14:27:47
    Wynik: 83.6 pkt.
    Decyzja kwalifikacyjna: kandydat zakwalifikowany

     

     

    Zostałam przyjęta na studia. Już nie mogę się doczekać! Na początku nie pasowała mi Łódź i akademik,ale zgodziłam się ze względu na Emilę. Dzięki temu dostanie ona stypendium socjalne. Mam nadzieję, że będziemy mieszkały w jednym pokoju…

    Szkoda, że nie dostałam się na Fizjoterapię, ale po głębszych przemyśleniach doszłam jednak do wniosku, że wolę iść na studia z kimś kogo znam. Myślę, że w Łodzi spędzę ciekawe chwile. Mam nadzieję, że dostanę ten akademik. Już się nakręciłam. W końcu można poznać wiele ciekawych osób… I mam stuprocentową pewność,że będę akceptowana. Z Emilką będzie raźniej. A na Fizjoterapię mogę iść za rok. Mam zamiar rozpocząć też Kosmetologię. Ale to – zaocznie.

    Zostały dwa miesiące. Niecałe. I w końcu wyjadę. Nie mogę już tu wytrzymać. Staram się, ale co jakiś czas jestem atakowana. To nie w porządku. Nie mogę pozwolić na takie traktowanie mnie przez rodziców. Inni ludzie „wiszą” mi totalnie, ale nie oni. Mimo wszystko.

    Odliczam ostatnie chwile wakacji.

    129. Opuszczona.

    0

    Samotność nie jest wcale taka wspaniała. Siedzisz cały dzień w pokoju, nie chce ci się kompletnie nic, po pewnym czasie laptop przestaje już być twoim bóstwem, a jedynym nadawcą esemesów, które znajdują się w twojej skrzynce jest 2400. To nie jest wcale miłe, wiesz?
    Nie mogę spać. Leżąc w łóżku moja wyobraźnia zaczyna działać. Właśnie wtedy wyobrażam sobie, że mój ukochany przytula mnie mocno, całuje. Jest to tak silne, że wręcz realne. Czuję jego dotyk, zapach. Ta realność jest jednak nierealna. Przecież mnie nikt nie kocha. Wszyscy mnie opuszczają, a ja cały czas staram się zaufać ludziom. Próbuję znaleźć tych, których intencje są rzeczywiście czyste, nieskazitelne. Czy tacy ludzie istnieją? Czy mam szansę na przyjaźń? Na miłość?
    Chciałabym pokochać. Chciałabym czuć się kochana. Chciałabym.

    Myślałam, że Idol i Szubi mnie znają, szanują. Myślałam, że są w porządku, ale odkąd poznałam ich z Marlenką Idol zmienił się nie do poznania. Zastanawiałam się tylko dlaczego. Przecież ja zawsze jestem w porządku w stosunku do ludzi. Żądam prawdy i taką właśnie prawdę daję. Nie chcę, by ktoś mnie oszukiwał, okłamywał. Nie chcę, by ktokolwiek obgadywał mnie za plecami. Właśnie dlatego zawsze jestem w porządku. Ludzie tego nie doceniają.
    Napisałam już, że idol ostatnio dziwnie się zachowywał, ale nie wiedziałam dlaczego. Był jakimś dzikim zwierzęciem, ale nie lwem.. Raczej hieną. Wiedziałam, że coś mu jest, ale po tym jak mnie potraktował czekałam, aż mnie przeprosi. Ja nie raz już bezpodstawnie wyciągałam pierwsza rękę. Teraz powiedziałam PAS. On też musi nauczyć się ludzkich gestów. Nie odzywał się kolejne tygodnie, a ja nie miałam zielonego pojęcia dlaczego. Podejrzewałam, że wstydzi się swojego zachowania. Myślałam, że z Szubim jest okey.
    Sytuacja z moim drugim przyjacielem nakręciła się na imprezie. Dwa tygodnie temu przeszedł obok mnie patrząc mi głęboko w oczy. Myślałam, że podejdzie, przywita się. On zaś poszedł dalej. Przeszedł obok mnie bez gestu, uśmiechu. Nie wiedziałam o co chodzi. Poczułam się wtedy dziwnie. Bardzo dziwnie. Tydzień temu przypadkiem do niego podeszłam, a gdy zobaczyłam, że to on poprosiłam go, żebyśmy wyszli z klubu. Na początku nie chciał się zgodzić, ale zmienił zdanie. Zostałam wtedy oskarżona o „obrabianie dupy”.
    Miło, że nie wiem w jaki sposób ją „obrabiam”. Miło, że ani Idol, ani Szubi nie raczą mnie o tym poinformować. Wtedy, przed klubem dowiedziałam się, że „ktoś im powiedział, że obrabiam im dupę” Kto? Co? Przecież taka sytuacja nigdy nie miała miejsca! Po co miałabym to robić? On nie chciał powiedzieć co mówiłam i kto mu to powiedział. Myślałam, że chłopaki mi ufają. Razem imprezowaliśmy… A on bez wyjaśnienia powiedział mi „koniec znajomości”.
    Ma rację. Zasługuję na dobrych znajomych, kogoś, kto mnie zna, nie wierzy w plotki. Przecież to paradoks: ktoś „obrabia mi dupę” mówiąc, że ja „obrabiam im dupę”. Nie zasługuję na to, by błagać kogoś o utrzymywanie ze mną kontaktu. Myślę, że spotkam kiedyś kogoś, kto uwierzy, że jestem w porządku, kogoś, kto będzie wierzył we mnie, nie w plotki. Mam nadzieję, że nie będzie to jedna osoba, a kilka. Na razie takimi osobami są Żaklina, Justyna. Moim aniołem – Emila.

    127. Co z Bogiem?

    5

    Bóg – istota, której nigdy nie zrozumiem. Nie potrafię. Bo niby kim on jest? Kim jest Bóg? Kim jest i gdzie jest? No gdzie? Widzisz go? Tak naprawdę nikt z nas nie rozszyfruje tej zagadki.
    Jeśli Bóg rzeczywiście istniałby gdzieś Tam jego obecność byłaby wyczuwalna. Miłosierny Ojciec pomagałby nam w każdej trudnej sytuacji. W końcu to Ojciec, który powinien opiekować się swoimi dziećmi. Wszystkimi. Każdym z osobna. Bezwzględnie. A on? Odbiera życie niewinnym, często młodym ludziom. Jeśli Bóg jest to właśnie taka jest prawda.
    Każda Kultura ma swego bożka. Inna Kultura – inny Ojciec. Często wielu. Komu ufać? Zastanawiałeś się kiedyś..? Może nasz Bóg nie istnieje? Może prawdziwym bogiem jest Budda lub Allah? Może chiński Shangdi lub Zeus? Skąd wiesz, który jest prawdziwy? Skąd wiesz czy w ogóle któryś z nich jest prawdziwy? Pewności nie masz więc dlaczego wierzysz w swego boga?
    Często zastanawiałam się nad tym ostatnio i nie znalazłam prawidłowej odpowiedzi. Dawniej wierzyłam, byłam silnie związana z moją religią. Myślę, że to zasługa mojej babci, z którą w przeszłości modliłam się wieczorami… Ale nie jestem już dzieckiem. Jestem bardziej dociekliwa, realna. Nie przyjmuję już niczego „na słowo”. Taka jestem. Aby uwierzyć muszę zobaczyć, a Boga nie widzę, nie czuję. Czy powinnam wierzyć jeśli nie jestem pewna realności? Nie potrafię. Oddaliłam się już dawno.
    Kiedyś było inaczej. Czułam obecność Ojca. Często modliłam się i dostawałam to, o co prosiłam. To się skończyło. Bóg mnie opuścił. Ale diabeł też we mnie nie wstąpił… Coraz częściej myślę, że to wszystko to fikcja, że tak naprawdę oprócz życia nie ma nic i dlatego musimy korzystać. Musimy przeżyć życie na maxa, gdyż drugiego nie dostaniemy. Najprawdopodobniej.

    Zastanów się troszkę. Jeśli wybierasz boga nierealnego odrzucając tym samym prawdziwe Bóstwo możesz zginąć! Trafić do piekła lub czegoś-tam-podobnego. Chcesz tego?


    • RSS