Studentka blogująca

    Z nieśmiałej w odważną.

    Wpisy z tagiem: studia

    166. Powrót do magisterki

    0

    Byłam u niej wczoraj i odetchnęłam z ulgą. Chyba.

    Nawet nie było tak źle! W przerwie między myciem tac a odkurzaniem wysłałam jej gotowe ankiety oraz ponownie pracę z maja. Oczywiście, że jej jeszcze nie sprawdziła.

    Jednak zgodziła się na te internetowe badania. Pomoże mi też Sylwia, w związku z tym od razu po otrzymaniu ewentualnych poprawek wpuszczam TO do „internetów”.

    W końcu, jak się wczoraj okazało, bronię się pod koniec października. Muszę więc w dwa tygodnie złożyć pracę, której mam PÓŁ!

     

    Mobilizacja, Paulinko!

    160. Mija czas.

    3

    Czas mija, a blog pozostaje taki sam.

    Już ponad rok minął od mojego ostatniego wpisu. [Niegrzeczna Paulinka! Przecież Pani w szkole mówiła, że trzeba być systematycznym. Mama też powtarzała. A Ty co robisz? NIC!!!]

    Nicnierobienie wychodzi ci bardzo dobrze Paulinko. Nie musisz się już bardziej w tej dziedzinie rozwijać. Absolutnie.

    Niby nic, a jednak coś. Musiałam wylać na siebie kubeł zimnej wody, ponieważ lenistwo dopadło mnie od rana. Wstałam dzisiaj trzy razy: zapalić, zjeść i skorzystać z toalety. Poza tym – nadal leżę.

     

    Nie pisałam. Nie miałam czasu, a gdy go miałam – nie miałam weny. Dużo chwil przez to straciłam. Wiele mi umknęło. Powiem więc po krótce co się pozmieniało. Przedstawię się na nowo.

     

    1. Jestem studentką filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim. W czerwcu obroniłam licencjat z wynikiem ukończenia studiów 4,5. Postanowiłam je kontynuować. Obrona? Stresować zaczęłam się dopiero przed egzaminem. Wcześniej lęk mnie nie dopadł. Nie miałam na to czasu. Podwójna sesja mnie wykończyła. Pamiętam, że byłam z siebie bardzo dumna, gdy wyszłam z sali jako Pani Licencjat. Niestety nikt nie przywitał mnie kwiatami. Gdy przyjechałam do domu, by pokazać zaświadczenie o ukończeniu studiów, nawet dziadkowie nie mieli czasu usiąść ze mną, chociaż zerknąć na papier. Zasmuciłam się bardzo. Zdarzenia PO odebrały mi całą radość.

    2. Podwójna sesja, jak już wcześniej wspomniałam, potrafi wykończyć człowieka. A kolejna zbliża się już wielkimi krokami. Tak! Zapisałam się zaocznie do Publicznej Policealnej Szkoły Kosmetycznej w Łodzi. Mam już za sobą dwa semestry i świetnie zdany egzamin z pierwszej kwalifikacji. Ciekawe czy ze zbliżającą sesją sobie poradzę?

    3. Trzeba inwestować w swoją przyszłość, dlatego w między czasie ukończyłam kurs wizażu. Myślę, że taki plan B świetnie się sprawdzi, jeśli nie wyjdzie mi kariera nauczyciela. Lubie malować, choć brak mi jeszcze warsztatu, ale pracuje nad tym.

    4. Akademia Przyszłości – to już moja druga edycja. Gorąco polecam tę formę wolontariatu. W pierwszej edycji pracowałam z Dawidem. Teraz przydzielono mi Mateusza. Dzięki Akademii mogę uczyć dzieci języka polskiego, a także uczyć się z nimi pracować!

    5. Przyjaciele? Jak zawsze – odchodzą. Z Emilką nie utrzymuję już kontaktu. Nawet się tym nie przejęłam. Przyzwyczajenie? Zamieszkałam za to z Patrycją. Nie.. Anna i Zofia się nie wyprowadziły. Mieszkają w pokoju obok. Anna jak zwykle sapie, Zofia cwaniakuje. Patycję trzeba wszędzie prowadzić za rączkę. Zbliżyłam się z Owcą, Klaudią, jak zawsze jest Bąbel i Wróbel. A z nowości? Wróbel jest w dziewiątym tygodniu. Zaskoczyła mnie! Tym bardziej, że podobno nie dzieje się u niej dobrze. Cóż. Ten zaszczyt znów nie uraczył mnie, tylko moją koleżankę. Paula! Poczekaj!

    6. Daniel. Układa się całkiem dobrze. Zauważyłam, że stara się bardziej. Ostatnio czuje się kochana! Tylko nie rozumiem, dlaczego nie chce dorosnąć. Nie chce ze mną zamieszkać, nie chce ślubu, nie chce dziecka. Ja już to czuje od roku! On nie. Jak długo mam czekać?

    Pozostałe gałęzie mojego życia postaram się uzupełniać. Nie jestem w stanie napisać dzisiaj już nic więcej. A poza tym muszę coś zjeść.

    Życzenie mam jedno: by Daniel nie wstydził się mnie kochać.

    Odbywając praktyki w łódzkim Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców poznałam ludzi z całego świata. Grupa, do której zostałam przypisana, nie była grupą jednolitą narodowościowo, a każda osoba miała inny cel przyjazdu do Polski oraz inne podejście do nauki nowego, obcego dla niej języka.

    Grupa początkująca, „od zera”. Grupa, do której ciągle dołączali nowi studenci. To właśnie z nimi odbywałam konsultacje. Moją lekcję prowadziłam dopiero w wakacje (po trzymiesięcznej przerwie), więc mam możliwość oceny postępów w nauce poszczególnych studentów.

    Jedną z pierwszych „moich” studentek była dziewczyna z Chin, która dołączyła do grupy po dwóch tygodniach od rozpoczęcia semestru. Podczas pierwszych konsultacji śmiało i chętnie powtarzała za mną nazwy kolorów, które opanowała szybko. Niestety, na kolorach się skończyło. Dziewczyna, mimo tego, że mieszkała w akademiku, spóźniała się na zajęcia. Przestała się uczyć, więc często była odsyłana do mnie na konsultacje. Biorąc pod uwagę moje ostatnie spotkanie z nią (podczas lekcji i konsultacji w lipcu), Chinka umie mówić tylko „tak” i „nie” oraz „dobranoc” na do widzenia. Nie chce się uczyć, choć swoją radością i poczuciem humoru wszystkich rozśmiesza. Jest osobą otwartą, pogodną, lubianą, mimo, iż zna tylko swój język ojczysty. Jej tłumaczem w grupie jest koleżanka, która zna język angielski.

    Konsultacje miałam również z Rosjaninem, który także dołączył do grupy nieco później. Jego stosunek do nauki był zupełnie inny, niż Chinki. Chłopak mieszkał 30km od Łodzi i codziennie dojeżdżał na zajęcia. Nigdy się nie spóźnił, wręcz przeciwnie – zawsze był przed czasem. Bardzo chciał nauczyć się języka polskiego, dlatego sumiennie przygotowywał się na zajęcia i do testów. Starał się też wykorzystać czas, który mu poświęcałam. W grupie był bardzo nieśmiały, ale mnie pytał o wszystko. Problem stanowiły dla niego polskie litery, które mu się myliły, i z których wymową często miał problem, jak również odczytywanie nazw miast, w których znajdywały się polskie znaki.  Rosjanin jednak nie poddawał się i te problemy nie zniechęcały go. Po naszym spotkaniu w wakacje mogę stwierdzić, że chłopak zrobił duże postępy.

    Wietnamka, z którą miałam okazję pracować, także wiele się nauczyła. Zaczynałyśmy od zera. Ona, podobnie jak Rosjanin, bardzo chciała nauczyć się nowego języka, ponieważ marzyła o studiach w Polsce. Nauka sprawiała jej wiele problemów, ale zmotywowana dziewczyna dużo uczyła się po zajęciach i dobrze radziła sobie z kolejnymi testami. Wydawało mi się, że nauka była dla niej ważniejsza od poznawania nowych znajomych z grupy. Wietnamka często powtarzała materiał na przerwach, nie wychodziła z kolegami na zewnątrz, jednak na zajęciach chętnie pomagała, gdy ktoś czegoś nie rozumiał.

    Grupa, do której mnie przydzielono, była grupą otwartą na nowe przyjaźnie. Osoby, które do niej należały szybko się ze sobą zgrały. Widać było, że mimo różnego wieku, odmiennych narodowości, innych charakterów – lubią się. Grupa ta (poza nielicznymi wyjątkami) chciała nauczyć się języka, chętnie uczestniczyła w zajęciach i zrobiła bardzo duże postępy w ciągu tych trzech miesięcy.

    Cieszę się, że mogłam praktykować właśnie w tej grupie. Przez 30 godzin praktyk zdobyłam doświadczenie, którego nie zdobyłabym w polskiej szkole podstawowej, gimnazjum, czy licem. Mogłam doświadczyć tego, jak naucza się od podstaw języka polskiego po polsku, bez pomocy innego języka. Dzięki temu mogę porównać nauczanie obcokrajowców oraz nauczanie polskich dzieci.

    130. Dostałam się na studia!

    2

    Wyniki rekrutacji na studia

    PESEL: 930222*****

    Uniwersytet Łódzki

    • filologia polska studia stacjonarne pierwszego stopnia

    ·  Data: 2012-07-11 15:18:32
    Wynik: 349 pkt.
    Decyzja kwalifikacyjna: kandydat zakwalifikowany
    Pozycja na liście: 241

    ·  Data: 2012-07-16 14:39:57
    Decyzja dotycząca przyjęcia na studia: kandydat został przyjęty na studia
    Pozycja na liście: 241

    Uniwersytet Śląski

    • filologia polska studia stacjonarne pierwszego stopnia

    Data: 2012-07-16 14:27:47
    Wynik: 83.6 pkt.
    Decyzja kwalifikacyjna: kandydat zakwalifikowany

     

     

    Zostałam przyjęta na studia. Już nie mogę się doczekać! Na początku nie pasowała mi Łódź i akademik,ale zgodziłam się ze względu na Emilę. Dzięki temu dostanie ona stypendium socjalne. Mam nadzieję, że będziemy mieszkały w jednym pokoju…

    Szkoda, że nie dostałam się na Fizjoterapię, ale po głębszych przemyśleniach doszłam jednak do wniosku, że wolę iść na studia z kimś kogo znam. Myślę, że w Łodzi spędzę ciekawe chwile. Mam nadzieję, że dostanę ten akademik. Już się nakręciłam. W końcu można poznać wiele ciekawych osób… I mam stuprocentową pewność,że będę akceptowana. Z Emilką będzie raźniej. A na Fizjoterapię mogę iść za rok. Mam zamiar rozpocząć też Kosmetologię. Ale to – zaocznie.

    Zostały dwa miesiące. Niecałe. I w końcu wyjadę. Nie mogę już tu wytrzymać. Staram się, ale co jakiś czas jestem atakowana. To nie w porządku. Nie mogę pozwolić na takie traktowanie mnie przez rodziców. Inni ludzie „wiszą” mi totalnie, ale nie oni. Mimo wszystko.

    Odliczam ostatnie chwile wakacji.


    • RSS